„Jestem daleki od deprecjonowania zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej. Nie taka jest intencja poniższego komentarza. Wręcz przeciwnie. Osłabiona Rosja dalej jest niebezpieczna i może być nawet bardziej nieprzewidywalna ze względu na swoją pogarszającą się sytuację strategiczną. Poniższe zestawienie i przedstawione w nim fakty mogą powodować, że Kreml będzie bardziej skłonny wykonać jakieś agresywne działania przeciwko Polsce lub państwom bałtyckim” – pisze w swoim najnowszym komentarzu dr Michał Woźniak.

Obowiązująca obecnie narracja jest taka, że ”Rosja jest potęgą”, a „Władimir Putin mistrzem strategii„. Poniżej kilka faktów podsumowujących krytyczną sytuację w jaką zapędziła się Rosja od 2022 roku:
Po pierwsze – Rosja straciła swoje wpływy na Bliskim Wschodzie. Syria Baszszara al-Asada jest już tylko wspomnieniem.
Po drugie – Rosja nie była w stanie pomóc Nicolásowi Maduro w dalszej kontroli nad wenezuelskimi rezerwami ropy naftowej, które najpewniej przejmą Amerykanie.
Po trzecie – w ciągu ostatnich dwóch lat NATO zyskało dwóch znaczących członków, czyli Finlandię i Szwecję. Bałtyk stał się de facto natowskim jeziorem.
Po czwarte – Rosja jest zmuszona sprzedawać swoją ropę z ogromnymi stratami wykorzystując flotę cieni, która także jest na celowniku NATO.
Po piąte – rosyjska infrastruktura naftowa jest systematycznie niszczona przez ukraińskie ataki.
Po szóste – rosyjska gospodarka jest w potężnym kryzysie. Rosja ma rekordowy deficyt budżetowy, o czym publicznie mówią gubernatorzy obwodów. Kluczowe sektory gospodarki odnotowują spadki nawet o 50 procent.
Po siódme – ponad milion rosyjskich żołnierzy zostało zabitych lub ciężko rannych w walkach o Ukrainę. Końca wojny na Ukrainie nie widać.
Po ósme – sankcje Zachodu wciąż są w mocy i stopniowo z roku na roku dodatkowo osłabiają Rosję.
Po dziewiąte – Europa zwiększa produkcję amunicji i sprzętu wojskowego. Europejska część NATO jest na dobrej drodze, żeby stworzyć potężne siły zbrojne, które w nadchodzących latach same odstraszą Rosję bez udziału USA.
Po dziesiąte – Unia Europejska zapewniła Ukrainie finansowanie na co najmniej kolejne dwa lata.
Po jedenaste – Armenia i Azerbejdżan (Kaukaz to tradycyjna strefa wpływów Rosji) pod patronatem Trumpa robią własny „deal” surowcami z Morza Kaspijskiego do Europy.
Po dwunaste – wiele państw Azji Centralnej też jakby mniej obawia się rosyjskiego gniewu i flirtuje z USA.
Wreszcie, po trzynaste – uzależnienie Rosji od Chin jest większe niż kiedykolwiek w przeszłości co sprawia, że Moskwie ciężko jest prowadzić niezależną od Pekinu politykę.
Kiedy uwaga Putina była skupiona na Ukrainie, pozycja strategiczna Rosji została poważnie osłabiona na wszystkich innych kierunkach. Wszystkie te straty poniosła Rosja dla zdobycia około 20% terytorium Ukrainy. Kilku słabo zaludnionych regionów w Donbasie i kilku miasteczek leżących w gruzach. Nawet zajęcie Krymu w 2014 roku nie jest zyskiem tylko dodatkowym obciążeniem, gdyż Flota Czarnomorska przegrała walkę o panowanie na Morzu Czarnym z Ukrainą, która nawet nie ma floty. Rosyjskie okręty od czasu zatopienia flagowej „Moskwy” chowają się w pomniejszych portach na wschodzie. Utrzymanie Krymu generuje tylko dodatkowe koszty.
Podstawowym celem dobrej strategii jest wzmocnienie potęgi i bezpieczeństwa państwa. Strategia Putina dla Rosji przyniosła ogromne straty w ludziach, sprzęcie i pieniądzach. Zajmując drugorzędne terytoria na wschodzie Ukrainy, Putin cofnął Rosję w rozwoju o wiele lat i uzależnił ją od Chin, które mają swoje interesy i z pewnością nie kierują się w stosunku do Rosjan altruizmem. Rosja płaci i będzie jeszcze długo płacić za błędy Putina.
Niestety, ale z powyższych powodów zagrożenie ze strony Rosji nie maleje, lecz rośnie. Zwłaszcza dla jej najbliższych sąsiadów. Zapędzony do kąta Putin będzie skłonny do bardziej agresywnych działań i jeżeli w Rosji nie nastąpi nagle jakiś totalny upadek i rewolucja to należy się ich spodziewać. Rosja ma długą tradycję do eksportowania swoich problemów wewnętrznych na zewnątrz. Sami Rosjanie już muszą dostrzegać w co wpakował ich Putin. Czas nie gra na korzyść Rosji. Tym bardziej ze strachu przed własnym narodem Putin będzie musiał brnąć w wojnę. Na szczęście konwencjonalne zdolności Rosji do ataku na Polskę lub państwa bałtyckie zostały mocno ograniczone dzięki walce Ukrainy. Światełkiem w tunelu może być ewentualny pokój z Ukrainą, który wymusi na Putinie Donald Trump i następująca po nim rewolucja w Rosji, która obali Putina i pogrąży Rosję w kilku lub kilkunastu latach nowej wielkiej smuty. Oby.
Tak czy inaczej już najbliższe miesiące będą dla Polski wielkim wyzwaniem i dużym ryzykiem rozszerzenia zagrożeń dla naszego bezpieczeństwa. Należy oczekiwać nasilenia się prowokacji, aktów sabotażu, wojny informacyjnej. Polska musi postawić na obronę cywilną i przygotowanie społeczeństwa na długotrwały konflikt, w którym odporność na zagrożenia ma zasadnicze znaczenie. Im więcej będziemy wiedzieć o zagrożeniach i o tym jak na nie reagować i jak im przeciwdziałać tym mniej będziemy się obawiali. Współdziałanie państwa i społeczeństwa to podstawa. Wojna obronna Ukrainy pokazuje, że oprócz sił zbrojnych, które prowadzą bezpośrednią walkę równie ważna jest odporność całego społeczeństwa.
Dr Michał Woźniak – uzyskał tytuł doktora w obszarze nauk społecznych, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego w 2017 roku. Tematem rozprawy doktorskiej była „Polityka bezpieczeństwa USA w latach 2008-2016 i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski”.



