Wojna kognitywna polega na kształtowaniu poglądów, przekonań i opinii w celu budowania w państwie, społeczeństwie czy narodzie określonej świadomości. Jest to obecnie jeden z najbardziej zaawansowanych i niebezpiecznych wymiarów konfliktów hybrydowych. W przeciwieństwie do tradycyjnych działań militarnych, jej głównym polem bitwy nie jest terytorium wroga, lecz ludzkie umysły[i].W kategoryzacji współczesnych konfliktów hybrydowych (m.in. według analiz NATO) uznaje się ją za rozwinięcie wojny informacyjnej i psychologicznej. O ile wojna informacyjna skupia się na kontrolowaniu tego, co ludzie widzą i wiedzą, o tyle wojna kognitywna uderza w to, jak myślą i w co wierzą. Wojna kognitywna to zinstytucjonalizowane i systemowe działanie mające na celu manipulowanie sposobem, w jaki ludzki mózg przetwarza informacje, podejmuje decyzje i postrzega rzeczywistość[ii].

Wojna kognitywna, która się w Polsce rozkręca, jest bardzo niebezpieczna. Jest to atak na nasze morale. Atak na sposób w jaki myślimy. Na różne sposoby podważany jest sens obrony państwa, służby w wojsku czy wiarygodności naszych sojuszy. Trwająca kampania informacyjna przejawia się w postaci dużej ilości „ekspertów internetowych”, specjalistów od geopolityki i influencerów, którzy tłumaczą Polakom co i jak mają myśleć. Wachlarz tematów jest bardzo szeroki i ukierunkowany we wszystkie strony. Można spotkać na przykład budowanie narracji, że nie ma sensu bronić państwa bo i tak nie mamy szans albo, wręcz przeciwnie, że nie ma potrzeby się przygotowywać bo tak naprawdę nie ma zagrożenie. Operacje kognitywne atakują także nasze sojusze. Z jednej strony można usłyszeć, że nasze sojusze już nie działają i nie ma co na nie liczyć. Z drugiej strony można się spotkać z opowieściami, że to właśnie nasze sojusze są dla nas zagrożeniem. Dla przykładu potencjalna budowa stałej bazy US Army w Polsce to dla Polski zagrożenie i wystawia nas na atak. Domyślnie lepiej jej nie mieć żeby być bezpieczniejszym. Dla każdego coś się znajdzie, do wyboru do koloru, ale wszystkie te narracje mają jeden wspólny mianownik- obniżenie gotowości Polski do obrony.
Pseudoeksperci bez odpowiedniego wyksztalcenia suflują nam rozwiązania, które podważają zaufanie do państwa, do wojska, do służb państwowych oraz do NATO. To wszystko oczywiście w „trosce o ojczyznę”, oparte jest bardzo często na modelu biznesowym wymagającym więcej wyświetleń, klików oraz płatnych subskrypcji. Taki niezależny głos w twoim smartfonie lepiej opowie rzeczywistość niż państwo, któremu nie można ufać. Regularnie atakowani są także przedstawiciele uczelni wyższych jako ci mniej kompetentni albo niewiarygodni bo są na przykład na usługach władzy. Nie ma tutaj miejsca na głębszą refleksję albo rzeczowe podejście do tematu. Ma być szybko i sensacyjnie.
Zły strateg rozpoczyna bitwę i szuka zwycięstwa. Dobry strateg wygrywa bitwę jeszcze zanim się ona rozpocznie. Genialny strateg wygrywa bez bitwy. Rosyjska wojna kognitywna stopniowo rozmiękcza nasze społeczeństwo i gotowość do stawienia oporu w razie wojny. Możemy przegrać nawet nie podejmując walki bo będziemy skłóceni, niepewni, zdezorientowani. Większość tego dzieje się w mediach społecznościowych, które są teraz głównym polem bitwy o umysły obywateli. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że są celem ataku przeglądając sieć. Zarządzanie strachem i emocjami społecznymi jest często subtelne i nienachalne. Napędzane działaniem algorytmów media społecznościowe trafiają z dopasowanymi treściami do wyodrębnionej grupy odbiorców w zależności od ich preferencji politycznych, przekonań czy wiary. Jak dotąd państwo nie ma narzędzi, aby skutecznie wpływać na tzw. big techy. Dlatego odpowiedzialność za to co do siebie dopuszczamy w Internecie spada na nas samych.
Jeśli mówimy o wojnie kognitywnej, to po pierwsze, najczęściej mamy do czynienia z dezinformacją, czyli rozpowszechnianiem fałszywych informacji i odpowiednio ukierunkowanych przekazów, których celem jest wywołanie niepewności, zwątpienia, strachu lub dezorientacji. Po drugie, istotną rolę odgrywa manipulacja, polegająca na wpływaniu na nasze emocje, postawy i decyzje. Warto pamiętać, że im silniejsze emocje wywołuje w nas dana informacja, tym większą ostrożność powinniśmy zachować przed jej przyjęciem i dalszym rozpowszechnianiem. Po trzecie, wykorzystywane są fałszywe narracje, które zniekształcają obraz rzeczywistości lub wpływają na sposób, w jaki ją postrzegamy. Po czwarte, działania w ramach wojny kognitywnej mogą prowadzić do pogłębiania istniejących podziałów społecznych lub kreowania nowych, a w konsekwencji do wzrostu polaryzacji. Po piąte, ich celem może być również osłabianie zaufania obywateli do instytucji państwa i jego przedstawicieli, a tym samym podważanie wiarygodności struktur odpowiedzialnych za funkcjonowanie państwa.
Aby skutecznie przygotować się na tego rodzaju wyzwania, zarówno państwo, jak i społeczeństwo muszą rozwijać odpowiednie mechanizmy odporności. Przede wszystkim należy inwestować w edukację medialną, rozwijaną już od szkoły podstawowej, tak aby uczyć rozpoznawania wiarygodnych źródeł i odróżniania faktów od manipulacji. Po drugie, konieczne jest kształtowanie krytycznego myślenia, w tym umiejętności samodzielnej analizy, konfrontowania różnych przekazów i weryfikowania informacji, szczególnie na kolejnych etapach edukacji – w szkołach średnich i na studiach. Po trzecie, nie można pomijać znaczenia zaufania społecznego, ponieważ silne więzi między obywatelami i poczucie wspólnoty mogą zwiększać odporność społeczeństwa na próby jego podzielenia. Równie ważne jest budowanie wiarygodnych instytucji publicznych i źródeł informacji, opartych na transparentności, rzetelności i odpowiedzialnej komunikacji z obywatelami. Wreszcie, po stronie państwa niezbędna jest sprawna komunikacja strategiczna, która pozwala szybko, precyzyjnie i wiarygodnie reagować na pojawiające się fałszywe informacje oraz ograniczać ich potencjalny wpływ na społeczeństwo.
Niestety podziały na naszej scenie politycznej nie pomagają. Często sami politycy – jedni świadomie, inni mniej – tylko pogarszają sytuację. W imię bieżącej walki politycznej i wzajemnych oskarżeń dodatkowo dzielą społeczeństwo, które zamyka się w swoich bańkach informacyjnych i staje się całkowicie impregnowane na racjonalne argumenty drugiej strony lub samodzielne i krytyczne patrzenie na dziejące się wydarzenia. Receptą powinno być wyjście poza wąskie, partyjne myślenie przez obywateli. System demokratyczny oznacza pluralizm i respektowanie tego, że różne punkty widzenia mają prawo do głosu. Kłótnia i dyskusja jest istotą demokracji, ale jej efektem powinno być osiągniecie jakiegoś kompromisu. Niestety w Polsce coraz częściej oznacza to paraliż państwa i jego niesterowność. W ten sposób stajemy się jeszcze bardziej podatni na ataki kognitywne. Politycy skupiając się na tym co nas dzieli podważają zaufanie obywateli do państwa i jego stabilność. Naprawa państwa powinna zacząć się od góry, od najważniejszych instytucji, bo to jakość instytucji stanowi o państwie, niezależnie od tego kto aktualnie rządzi. Taką zmianę mogą wymusić na politykach świadomi obywatele, którzy sami dbają o swój rozwój i posiadaną wiedzę oraz oczekują od polityków odpowiedniego poziomu i jakości rządzenia. Tak rozumiane państwo republikańskie powinno być celem, do którego dążymy. W ten sposób będziemy silniejsi i odporniejsi na atak z zewnątrz i będziemy mieli po prostu sprawniejsze państwo.
Dr Michał Woźniak – uzyskał tytuł doktora w obszarze nauk społecznych, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego w 2017 roku. Tematem rozprawy doktorskiej była „Polityka bezpieczeństwa USA w latach 2008-2016 i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski”.
[i] Ł. Zalesiński, R. Sendek, Nie daj się zhakować, „Polska Zbrojna”, Nr 11, Listopad 2025, https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/45097?t=Nie-daj-sie-zhakowac
[ii] Cognitive Warfare: Strengthening and Defending the Mind, NATO’s Strategic Warfare Development Command, April 5, 2023, https://www.act.nato.int/article/cognitive-warfare-strengthening-and-defending-the-mind/


