Pełnoskalowa inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę zasadniczo zmieniła architekturę bezpieczeństwa Europy. Obecnie zagrożenia dla państw europejskich wynikają nie tylko z możliwości bezpośredniej agresji militarnej. Równie niebezpieczne są operacje informacyjne, wpływy polityczne, presja gospodarcza, działalność wywiadowcza, manipulowanie opinią publiczną oraz wykorzystywanie instytucji kulturalnych i humanitarnych do promowania interesów państwa-agresora.

Autor: Natalia Harasymiw
Jako badaczka tematyki bezpieczeństwa narodowego uważam, że jednym z najważniejszych zadań współczesnej polityki bezpieczeństwa jest wczesne wykrywanie struktur, które pod pozorem współpracy kulturalnej mogą pełnić funkcję ośrodków koordynujących zagraniczne wpływy. Szczególnie wymownym przykładem jest działalność przedstawicielstwa rosyjskiej Federalnej Agencji Rossotrudniczestwo w Niemczech – tzw. Rosyjskiego Domu Nauki i Kultury w Berlinie.
Przez wiele lat rosyjskie centra kultury za granicą przedstawiały się jako miejsca popularyzacji języka rosyjskiego, literatury, sztuki oraz programów edukacyjnych. Na pierwszy rzut oka organizowanie wystaw, pokazów filmowych, koncertów, debat publicznych i kursów językowych nie stanowi zagrożenia dla państwa przyjmującego. Wręcz przeciwnie – wymiana kulturalna jest tradycyjnie uznawana za istotne narzędzie komunikacji międzynarodowej. Jednak rosyjski model „dyplomacji kulturalnej” ma swoją specyfikę. Działalność humanitarna często łączy się w nim z realizacją celów polityki zagranicznej Kremla. Projekty kulturalne mogą służyć tworzeniu lojalnego środowiska, nawiązywaniu kontaktów z przedstawicielami świata polityki, organizacji społecznych i biznesu, wspieraniu prorosyjskich organizacji oraz rozpowszechnianiu korzystnej dla Moskwy narracji dotyczącej wydarzeń międzynarodowych. Berliński Rosyjski Dom jest jednym z największych przedstawicielstw Rossotrudniczestwa w Unii Europejskiej. Liczny personel, lokalizacja w stolicy jednego z najważniejszych państw Unii Europejskiej oraz bliskość ośrodków politycznych, dyplomatycznych i medialnych nadają mu szczególne znaczenie w systemie rosyjskich wpływów.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie oraz po wprowadzeniu przez Unię Europejską sankcji wobec Rossotrudniczestwa działalność berlińskiego ośrodka nie została wstrzymana. Przeciwnie – przeszła reorganizację zarówno pod względem strukturalnym, jak i metodologicznym. Zachowując formalnie charakter kulturalno-humanitarny, Rosyjski Dom coraz wyraźniej zaczął pełnić funkcję narzędzia wojny hybrydowej.
Do 2022 roku działalność rosyjskich centrów kultury była najczęściej opisywana za pomocą pojęcia „soft power” („miękkiej siły”). Jej celem było kształtowanie pozytywnego wizerunku Rosji poprzez kulturę, edukację, politykę historyczną oraz współpracę z rosyjskojęzyczną diasporą. Jednak wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej agresji działalność ta stała się znacznie bardziej konfrontacyjna i upolityczniona. Głównym zadaniem rosyjskich struktur działających za granicą przestała być przede wszystkim promocja kultury. Zamiast tego skoncentrowały się one na prowadzeniu ukierunkowanych operacji informacyjno-psychologicznych, koordynowaniu prorosyjskich organizacji, mobilizowaniu lojalnych aktywistów społecznych oraz wywieraniu wpływu na debatę polityczną w państwach Unii Europejskiej. Świadczy to o przejściu od klasycznej dyplomacji kulturalnej do kompleksowego systemu ukrytego oddziaływania politycznego. W takim systemie wydarzenia kulturalne mogą pełnić jednocześnie kilka funkcji: tworzyć pozytywne tło informacyjne, umożliwiać komunikację między środowiskami prorosyjskimi, pozyskiwać nowych zwolenników oraz legitymizować narracje Kremla. Pozornie neutralne pokazy filmowe, wystawy czy debaty okrągłego stołu mogą być wykorzystywane do rozpowszechniania tez o rzekomym „wewnętrznym konflikcie na Ukrainie”, „historycznej przynależności” ukraińskich terytoriów do Rosji, „konieczności zawarcia pokoju na warunkach Rosji” lub „nieskuteczności polityki sankcyjnej”. W ten sposób agresja jest stopniowo przedstawiana nie jako naruszenie prawa międzynarodowego, lecz jako jeden z dopuszczalnych wariantów rzeczywistości politycznej. Szczególnej uwagi wymaga kwestia funkcjonowania Rosyjskiego Domu w warunkach reżimu sankcyjnego Unii Europejskiej. Pomimo sankcji nałożonych na Rossotrudniczestwo, berlińskie centrum nadal prowadzi działalność. Do finansowania prorosyjskich mediów, aktywistów społecznych i projektów politycznych mogą być wykorzystywane organizacje pośredniczące oraz specjalnie utworzone fundacje. W takich przypadkach środki finansowe nie trafiają bezpośrednio za pośrednictwem rachunków objętej sankcjami instytucji, lecz są przekazywane poprzez sieć prawnie odrębnych podmiotów.
Dlatego przeciwdziałanie wpływom hybrydowym nie może ograniczać się wyłącznie do umieszczenia danej organizacji na liście sankcyjnej. Konieczne jest kompleksowe zbadanie całej sieci jej powiązań, kanałów finansowania, organizacji partnerskich, zasobów informacyjnych oraz kontaktów politycznych.
Jednym z głównych kierunków działalności rosyjskich struktur w Europie jest oddziaływanie informacyjne. Jego celem nie jest koniecznie przekonanie Europejczyków do popierania Rosji. Często wystarczy wzbudzić wątpliwości, osłabić zaufanie do instytucji demokratycznych, wywołać zmęczenie wojną oraz stworzyć wrażenie, że wspieranie Ukrainy jest zbyt kosztowne lub pozbawione perspektyw. Berliński Rosyjski Dom wykorzystuje wydarzenia kulturalne i społeczne do rozpowszechniania narracji zgodnych z interesami Kremla. Szczególne miejsce zajmują próby legitymizowania okupacji uznanych na arenie międzynarodowej terytoriów Ukrainy. Pseudodokumentalne filmy o „odrodzonym życiu” na okupowanym Krymie czy w zniszczonym przez wojska rosyjskie Mariupolu mają na celu ukrycie rzeczywistych skutków rosyjskiej agresji. Za pomocą takich materiałów okupacja jest przedstawiana jako proces stabilizacji, a zniszczenie ukraińskich miast – jako rzekoma odbudowa. Nie mniej niebezpieczne są wezwania do wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy oraz zawarcia porozumienia pokojowego wyłącznie na warunkach Rosji. Tego rodzaju tezy są często przedstawiane pod pozorem pacyfizmu i dążenia do pokoju. Jednak pokój oparty na uznaniu prawa agresora do zajmowania cudzych terytoriów nie zapewnia bezpieczeństwa. Jedynie odracza kolejny etap wojny.
Istotnym elementem rosyjskich wpływów w Niemczech są kontakty części polityków Alternatywy dla Niemiec (AfD) z rosyjskimi instytucjami, mediami i środowiskami politycznymi. Nie chodzi przy tym o prostą tezę, że każdy kontakt z Rosją oznacza podporządkowanie Kremlowi. Znaczenie ma powtarzalność określonego wzorca: wizyty w Rosji i na okupowanych terytoriach Ukrainy, udział w przedsięwzięciach przedstawianych jako „obserwacja wyborów”, obecność w rosyjskich mediach państwowych oraz konsekwentne kwestionowanie sankcji i pomocy wojskowej dla Ukrainy. Na poziomie parlamentarnym AfD wielokrotnie opowiadała się za ograniczeniem wsparcia dla Ukrainy, przeciwko wykorzystaniu zamrożonych rosyjskich aktywów na jej rzecz oraz za odbudową gospodarczych relacji z Rosją. Z punktu widzenia bezpieczeństwa nie jest więc kluczowe samo istnienie kontaktów, lecz to, czy stają się one kanałem wzmacniania narracji i interesów państwa prowadzącego wojnę przeciwko Ukrainie. Rosyjski Dom w Berlinie należy rozpatrywać właśnie w tym szerszym środowisku kontaktów. Placówka oferuje przestrzeń, w której spotykają się przedstawiciele rosyjskiej dyplomacji kulturalnej, środowisk społecznych, mediów i polityki. Udokumentowano między innymi obecność berlińskiego polityka AfD Gunnara Lindemanna w Rosyjskim Domu w lutym 2022 roku podczas wydarzenia kulturalnego. Sam fakt udziału w takim wydarzeniu nie stanowi dowodu nielegalnej współpracy. W połączeniu z licznymi podróżami części polityków AfD do Rosji i na terytoria okupowane przez Rosję, udziałem w rosyjskich wydarzeniach politycznych oraz występami w rosyjskich mediach pokazuje jednak, że Rosyjski Dom może pełnić również funkcję wygodnej platformy sieciowania i utrzymywania relacji z osobami prezentującymi stanowiska zbieżne z interesami Kremla.
Szerszego kontekstu dostarczyły również doniesienia opublikowane w 2024 roku przez niemieckie media. Według materiałów opartych na informacjach zachodnich służb, we wrześniu 2022 roku w rosyjskiej administracji prezydenckiej miało dojść do prac nad koncepcją polityczną dotyczącą wzmocnienia pozycji AfD w Niemczech. Zlecenie miało pochodzić z otoczenia Siergieja Kirijenki, pierwszego zastępcy szefa administracji prezydenta Federacji Rosyjskiej, kojarzonego z koordynowaniem operacji politycznych i informacyjnych. Doniesienia te należy traktować jako ustalenia medialne i wywiadowcze, a nie jako prawomocne stwierdzenie odpowiedzialności całej partii. Pokazują one jednak, dlaczego kontakty rosyjskich instytucji z europejskimi środowiskami politycznymi powinny być analizowane nie tylko w kategoriach dyplomacji, lecz także odporności państwa na zagraniczne operacje wpływu. Jeszcze większe zagrożenie stanowi możliwość wykorzystywania przedstawicielstw kulturalnych jako infrastruktury ułatwiającej działalność rosyjskich służb specjalnych. Status dyplomatyczny lub związki z oficjalnymi strukturami państwowymi mogą sprzyjać organizowaniu spotkań, nawiązywaniu kontaktów i budowaniu sieci wpływu. Nie oznacza to, że każda osoba pracująca w instytucji kulturalnej prowadzi działalność wywiadowczą. Problem polega na tym, że otwarte środowisko wydarzeń kulturalnych i społecznych może ułatwiać kontakt między dyplomatami, przedstawicielami rosyjskich instytucji państwowych, politykami, przedsiębiorcami, aktywistami oraz mediami. W sierpniu 2026 roku niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potwierdziło, że możliwe działania wpływu i dezinformacji związane z Rosyjskim Domem pozostają w polu zainteresowania służb bezpieczeństwa.
Najbardziej wymownym przykładem pokazującym, jak sfera polityczna może przecinać się z działalnością rosyjskich służb, jest sprawa Władimira Sergijenki, byłego współpracownika posła AfD do Bundestagu Eugena Schmidta. Wspólne śledztwo „Der Spiegel” i portalu „The Insider” opisywało jego korespondencję z osobą zapisaną w telefonie jako „Aleksiej”. Według ustaleń dziennikarzy i informacji europejskich służb osobą tą miał być Ilja Wiecztomow, oficer Piątej Służby Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (FSB), której struktury zajmują się między innymi operacjami dotyczącymi Ukrainy i zagranicznego wpływu politycznego. Sergijenko konsekwentnie odrzucał zarzuty, że działał jako agent wpływu Moskwy.
Szczególnie istotny był wątek prób oddziaływania na niemiecką politykę pomocy wojskowej dla Ukrainy. Według ujawnionej korespondencji wiosną 2023 roku Sergijenko miał omawiać możliwość podjęcia działań prawnych, które mogłyby opóźnić lub utrudnić dostawy niemieckiego uzbrojenia, w tym czołgów, do Ukrainy. W rozmowach pojawiał się również temat finansowania kosztów prawnych i organizacyjnych. W lipcu 2023 roku frakcja AfD rzeczywiście złożyła do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego spór organowy dotyczący udziału Bundestagu w decyzjach o przekazywaniu Ukrainie sprzętu wojskowego. AfD zaprzeczyła jednak, aby pozew był związany z aktywnością Sergijenki, i podkreślała, że jego koszty pokrywała sama frakcja. To rozróżnienie jest ważne: publicznie dostępne ustalenia wskazują na poważne podejrzenia i kontakty, ale nie pozwalają automatycznie przypisać całej partii działań wykonywanych na polecenie rosyjskich służb. Sprawa miała również konkretne konsekwencje instytucjonalne. Jeszcze w 2023 roku administracja Bundestagu zablokowała Sergijence przepustkę umożliwiającą niekontrolowany dostęp do budynków parlamentu i wszczęła ponowną weryfikację jego wiarygodności. Następnie ujawniono, że w postępowaniu o nadanie obywatelstwa niemieckiego nie poinformował o posiadaniu obywatelstwa rosyjskiego. W lipcu 2024 roku Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii potwierdził natychmiastową wykonalność decyzji o cofnięciu jego naturalizacji, wskazując na zatajenie rosyjskiego obywatelstwa. Sam ten wyrok nie rozstrzyga zarzutów o współpracę wywiadowczą, ale pokazuje skalę wątpliwości dotyczących osoby, która dzięki zatrudnieniu przy pośle miała dostęp do niemieckiego parlamentu. Z perspektywy bezpieczeństwa narodowego przypadek Sergijenki jest więc przykładem ryzyka, jakie powstaje, gdy sieci wpływu próbują wykorzystywać legalne instrumenty demokracji – zatrudnienie parlamentarne, postępowania sądowe i debatę publiczną – do realizacji celów korzystnych dla państwa zewnętrznego.
Część niemieckich polityków oraz organizacji społecznych domaga się całkowitego zamknięcia Rosyjskiego Domu w Berlinie. Spór ten nabrał nowego znaczenia po kolejnych doniesieniach dotyczących możliwego wykorzystywania placówki przez rosyjskie służby. Jednocześnie sytuacja prawna pozostaje złożona. Niemieckie Ministerstwo Finansów już w 2024 roku potwierdzało, że Rosyjski Dom jest niesamodzielną częścią objętego sankcjami Rossotrudniczestwa, a jego aktywa podlegają zamrożeniu. W czerwcu 2026 roku niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że dyrektor Rosyjskiego Domu zakończył działalność i wyjechał z Niemiec. Mimo to placówka nadal funkcjonuje, a jej oficjalny program obejmuje kolejne wydarzenia kulturalne. Władze federalne wskazują przy tym na obowiązujące umowy dwustronne z Rosją, które dotyczą również statusu Goethe-Institut w Moskwie, dlatego natychmiastowe zamknięcie Rosyjskiego Domu nie jest traktowane jako prosty krok administracyjny.
Nawet zamknięcie oficjalnego przedstawicielstwa nie rozwiązałoby jednak całego problemu. Sieci wpływów hybrydowych są elastyczne i potrafią szybko zmieniać formę organizacyjną. Funkcje oficjalnej placówki mogą zostać przeniesione do fundacji, stowarzyszeń kulturalnych, projektów medialnych, podmiotów gospodarczych lub formalnie niezależnych organizacji pozarządowych. Dlatego skuteczna polityka bezpieczeństwa powinna koncentrować się nie tylko na szyldzie instytucji, lecz na całym ekosystemie: osobach, finansowaniu, kanałach komunikacji, wydarzeniach, partnerach politycznych i powiązaniach z rosyjskimi strukturami państwowymi. Dlatego przeciwdziałanie tym zagrożeniom powinno mieć charakter kompleksowy. Powinno ono obejmować kontrolę przepływów finansowych, weryfikację powiązań między politykami a przedstawicielami państwa-agresora, identyfikację ośrodków koordynujących działania dezinformacyjne, wzmocnienie działalności kontrwywiadowczej oraz podnoszenie poziomu edukacji medialnej społeczeństwa. Niezbędna jest również ścisła koordynacja działań między państwami Unii Europejskiej. Zamknięcie rosyjskiego ośrodka w jednym państwie nie przyniesie oczekiwanego efektu, jeżeli jego funkcje zostaną przeniesione do kraju sąsiedniego. Właśnie dlatego potrzebna jest wspólna europejska polityka wobec instytucji, które formalnie prowadzą działalność kulturalną, lecz w rzeczywistości mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Przez wiele lat Ukraina doświadczała rosyjskich wpływów informacyjnych, politycznych, gospodarczych i kulturowych. Do 2014 roku znaczna część tych zagrożeń nie była postrzegana z należytą powagą. Prorosyjskie media, partie polityczne, organizacje społeczne, centra kultury oraz struktury religijne były często traktowane jedynie jako przejaw pluralizmu politycznego. Dlatego ochrona przestrzeni informacyjnej nie stanowi ograniczenia demokracji, lecz jest niezbędnym warunkiem jej zachowania. Państwo demokratyczne powinno pozostawać otwarte, jednocześnie dysponując skutecznymi mechanizmami ochrony przed tymi, którzy wykorzystują tę otwartość do podważania porządku konstytucyjnego. Działalność Rosyjskiego Domu w Berlinie ukazuje transformację rosyjskiej „miękkiej siły” (soft power) w narzędzie wojny hybrydowej. Projekty kulturalne, humanitarne i edukacyjne mogą służyć jako przykrywka dla działań dezinformacyjnych, wywierania wpływu politycznego, finansowania lojalnych środowisk oraz prowadzenia działalności wywiadowczej. Aby skutecznie neutralizować tego rodzaju zagrożenia, Unia Europejska powinna udoskonalić mechanizmy sankcyjne, wyeliminować luki prawne, wzmocnić współpracę między organami ścigania i służbami kontrwywiadowczymi, zapewnić przejrzystość finansowania partii politycznych i organizacji społecznych oraz zwiększać odporność społeczeństwa na zewnętrzne operacje informacyjne.
Szczególna odpowiedzialność w tym procesie spoczywa na państwach Europy Środkowej i Wschodniej, które posiadają historyczne doświadczenie przeciwstawiania się rosyjskiemu imperializmowi. Polska, dzięki swojemu położeniu geopolitycznemu, członkostwu w Unii Europejskiej i NATO, strategicznemu partnerstwu z Ukrainą oraz właściwemu rozumieniu charakteru rosyjskiego zagrożenia, może odegrać kluczową rolę w budowie wspólnego europejskiego systemu przeciwdziałania wpływom hybrydowym. To właśnie Polska może stać się pomostem wzmacniającym bezpieczeństwo zarówno Ukrainy, jak i całej Europy.
Natalia Harasymiw – asystentka Katedrze Zarządzania Publicznego, Administracji i Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu Nafty i Gazu w Iwano-Frankiwsku (Ukraina)


