Współpraca Rosji i Iranu przestaje być jedynie taktycznym układem dwóch państw objętych presją Zachodu. Coraz wyraźniej przybiera ona formę trwałego partnerstwa strategicznego, którego skutki odczuwalne są nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w Europie. Główna teza tego komentarza jest prosta: rosnąca współpraca Moskwy i Teheranu stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Unii Europejskiej, a Polska należy dziś do tych państw, które najgłośniej i najtrafniej to zagrożenie diagnozują.

Autor: Natalia Herasymiw
Dowodów na zacieśnianie relacji rosyjsko-irańskich nie brakuje. Nie chodzi wyłącznie o wspólne deklaracje polityczne czy demonstracyjne gesty dyplomatyczne. Rosja wspiera Iran na kilku poziomach. Po pierwsze, współpraca dotyczy sfery wojskowej i technologicznej. Można tu mówić o transferze doświadczeń związanych z uzbrojeniem, systemami bezzałogowymi, technologiami rakietowymi oraz szerzej pojętą modernizacją zaplecza wojennego. Po drugie, istotnym elementem jest wymiana informacji i koordynacja działań o charakterze wywiadowczym, zwłaszcza tam, gdzie interesy obu państw się pokrywają. Po trzecie, Rosja zapewnia Iranowi osłonę polityczną na arenie międzynarodowej, osłabiając skuteczność nacisku dyplomatycznego Zachodu i wzmacniając antyzachodni front. Po czwarte wreszcie, oba państwa rozwijają współpracę gospodarczą, która pozwala im częściowo łagodzić skutki sankcji i budować alternatywne kanały handlu oraz finansowania.
Ta współpraca nie jest przypadkowa. Zarówno Kreml, jak i władze Iranu są zainteresowane osłabianiem ładu międzynarodowego opartego na regułach. Dla Rosji Iran staje się użytecznym partnerem w budowaniu strefy permanentnego napięcia. Dla Iranu Rosja jest z kolei mocarstwem, które daje polityczne wsparcie, prestiż i dostęp do doświadczeń wojennych oraz technologicznych. W efekcie powstaje układ, który wzmacnia potencjał destabilizacji w kilku regionach jednocześnie.
Szczególne znaczenie mają również konsekwencje gospodarcze tego zbliżenia. Destabilizacja na Bliskim Wschodzie i w rejonie Zatoki Perskiej sprzyja wzrostowi cen surowców energetycznych. Dla Rosji oznacza to większe dochody z eksportu i większą zdolność do finansowania własnej machiny wojennej mimo sankcji. Innymi słowy, chaos geopolityczny staje się dla Kremla nie kosztem, lecz narzędziem. Im więcej napięcia w świecie, tym większa przestrzeń dla rosyjskiej polityki szantażu, presji i rozgrywania słabszych partnerów.
Z punktu widzenia Unii Europejskiej współpraca Rosji z Iranem niesie kilka poważnych konsekwencji. Po pierwsze, zwiększa zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Europy, ponieważ każdy kryzys w regionie kluczowym dla światowych dostaw ropy i gazu odbija się na rynkach europejskich. Po drugie, wzmacnia międzynarodową sieć państw autorytarnych, które uczą się od siebie wzajemnie metod obchodzenia sankcji i podważania skuteczności zachodniej presji. Po trzecie, zmusza UE do jednoczesnego reagowania na kilka kryzysów naraz: wschodni kierunek zagrożenia związany z Rosją nakłada się na niestabilność bliskowschodnią i wzrost ryzyka terrorystycznego, migracyjnego oraz gospodarczego. Po czwarte, pokazuje, że Europa nie może już myśleć o bezpieczeństwie wyłącznie w kategoriach regionalnych. Rosyjsko-irańska współpraca jest dowodem na to, że współczesne zagrożenia mają charakter sieciowy i wielowymiarowy.
W tym właśnie kontekście istotna staje się rola Polski. Warszawa od lat konsekwentnie ostrzega przed rosyjskim imperializmem i trafnie rozpoznaje mechanizmy destabilizacji stosowane przez Kreml. Polska należy do tych państw UE, które najsilniej wspierają twardą politykę wobec Rosji, opowiadają się za wzmocnieniem wschodniej flanki bezpieczeństwa, zaostrzeniem sankcji i pomocą dla Ukrainy. Ma też szczególną wiarygodność polityczną, ponieważ własne doświadczenie historyczne nauczyło ją, że ustępstwa wobec agresywnej polityki Moskwy nie prowadzą do trwałego pokoju, lecz raczej zachęcają do dalszej eskalacji.
Trzeba jednak zachować proporcje. Polska, mimo swojej rosnącej roli, nie jest państwem atomowym, nie jest największym krajem Unii Europejskiej i nie posiada samodzielnie takiej siły politycznej, aby jednostronnie wyznaczać kierunek całej wspólnoty. Jej wpływ zależy od zdolności budowania koalicji, przekonywania partnerów i utrzymywania wiarygodności w ramach struktur europejskich oraz transatlantyckich. Polska może być ważnym głosem ostrzegawczym, inicjatorem debaty i jednym z liderów polityki bezpieczeństwa, ale nie zastąpi wspólnego działania całej UE. To istotne ograniczenie, które warto jasno nazwać.
Mimo tych ograniczeń znaczenie Polski pozostaje bardzo duże. To właśnie takie państwa jak Polska przypominają dziś Europie, że bezpieczeństwo nie jest abstrakcyjnym pojęciem, lecz warunkiem istnienia stabilnego porządku politycznego i gospodarczego. Polski głos jest ważny dlatego, że łączy polityczny realizm z historyczną pamięcią oraz praktycznym doświadczeniem życia w cieniu rosyjskiego zagrożenia. Z tego powodu stanowisko Warszawy wobec współpracy Rosji i Iranu brzmi w Europie szczególnie przekonująco.
Wniosek jest więc jasny: zacieśniająca się współpraca rosyjsko-irańska stanowi jedno z poważniejszych wyzwań dla bezpieczeństwa europejskiego. Odpowiedź Unii Europejskiej nie może ograniczać się do deklaracji ani do reakcji spóźnionych wobec kolejnych kryzysów. Potrzebna jest większa jedność polityczna, lepsza koordynacja w zakresie bezpieczeństwa, skuteczniejsze blokowanie kanałów omijania sankcji oraz konsekwentne wspieranie tych państw, które znajdują się na pierwszej linii zagrożenia. Polska nie rozwiąże tego problemu sama, ale może odegrać rolę ważnego rzecznika europejskiej stanowczości. A dziś właśnie stanowczość, a nie iluzje, staje się najcenniejszą walutą polityki bezpieczeństwa.
Natalia Herasymiw – asystentka Katedrze Zarządzania Publicznego, Administracji i Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu Nafty i Gazu w Iwano-Frankiwsku (Ukraina)


