Kultura strategiczna to ukształtowany historycznie system wartości, przekonań i wzorców zachowań odnoszących się do bezpieczeństwa i użycia siły, który wpływa na decyzje państwa w zakresie polityki zagranicznej i obronnej. W ten sposób jako pierwszy zdefiniował ją amerykański profesor Jack Lewis Snyder w 1977 roku. Polską kulturę strategiczną cechuje silne poczucie zagrożenia ze wschodu. Na nasze myślenie strategiczne duży wpływ mają doświadczenia historyczne. Rozbiory, powstania, wojna polsko-bolszewicka, przebieg II wojny światowej i brutalna okupacja niemiecka oraz czas dominacji Związku Sowieckiego.

Polska kultura strategiczna
Współcześnie agresywna polityka Rosji i wojna na Ukrainie sprawiły, że odżyły tradycyjne obawy w naszym myśleniu strategicznym. Rosja w polskiej kulturze strategicznej jest przede wszystkim obecna jako stałe zagrożenie. Wynika z tego naturalna tendencja do poszukiwania silnych sojuszników do pomocy w obronie przed Rosją. Polska jako państwo średniej wielkości ma za mały potencjał, aby móc samodzielnie poradzić sobie z silniejszymi państwami. Stąd potrzeba szukania sojuszy, gdyż nasze bezpieczeństwo wymaga wsparcia zewnętrznego.
Nasze historyczne doświadczenia sojuszu z Francją i Wielką Brytanią w czasie II wojny światowej sprawiają, że jest dużo obaw o ryzyko bycia porzuconym i wykorzystanym. Dlatego w polskiej kulturze strategicznej głęboko zakorzenione jest przekonanie, że bezpieczeństwo wymaga posiadania jak największej siły własnej i społeczeństwo akceptuje potrzebę znacznych wydatków na wojsko. Trauma bycia pobitym i okupowanym jest stale obecna w myśleniu o bezpieczeństwie. W przeciwieństwie do wielu państw zachodnich, które nie mają, aż tak drastycznych doświadczeń, historia pozostaje ważnym elementem debaty strategicznej w Polsce.
Wydarzenia sprzed dziesięcioleci często są przywoływane przy ocenie współczesnych zagrożeń i stanowią przestrogę przypominając o konsekwencjach niedostatecznego przygotowania państwa, błędnych kalkulacjach strategicznych oraz zawodności zewnętrznych gwarancji bezpieczeństwa. Historia jest dla Polski nie tylko źródłem tożsamości, ale również narzędziem oceny zagrożeń i przypomnieniem, że brak gotowości może prowadzić do katastrofalnych konsekwencji, tak jak to miało miejsce wielokrotnie w naszej historii.
Kultura strategiczna jest kształtowana przez wieki na bazie doświadczeń historycznych i bardzo rzadko ulega zmianie. Jednak nie jest niezmienna. Zazwyczaj ulega zmianie tylko w efekcie wielkich wydarzeń historycznych, takich jak na przykład przegrane wojny, rewolucje lub inne doniosłe wydarzenie geopolityczne. Może być także kształtowana na nowo za sprawą celowej polityki historycznej prowadzonej przez państwo. Jednak to jest o wiele bardziej trudne i żmudne zadanie. Rosyjska agresja na Ukrainę jest takim geopolitycznym wstrząsem, który ma potencjał by wpłynąć na polską kulturę strategiczną. Być może remedium na nasze wieczne geopolityczne fatum w położeniu między Niemcami i Rosją to próba odbudowy silnych i podmiotowych sojuszników tworzących niegdyś I Rzeczpospolitą. Mniej istotne jest tutaj nazewnictwo, a bardziej konkretne działania. Nieistotne czy nazwiemy to Międzymorzem, Trójmorzem czy też nową doktryną Giedroycia. Najważniejsze żeby jasno określony został wspólny cel państw Europy Środkowo-Wschodniej i by na tym fundamencie rozwijać współpracę tak by na trwałe położyć zaporę dla rosyjskiego imperializmu. Jeżeli pozwolimy by tylko kwestie historyczne kształtowały naszą przyszłość to już przegraliśmy. Patrząc jak łatwo sprawa UPA rozpaliła do czerwoności emocje w obu narodach trudno być optymistą.
Ukraina w polskiej kulturze strategicznej
Współcześnie w polskiej kulturze strategicznej Ukraina najczęściej pełni rolę strategicznego przedpola bezpieczeństwa, którego niezależność jest postrzegana jako istotny warunek ochrony Polski przed zagrożeniami ze wschodu. Nawet jeśli ktoś nie czytał Zbigniewa Brzezińskiego czy innych geostrategów, to musi zdawać sobie sprawę, że Ukraina podporządkowana Rosji czyni z Rosji imperium i tym samym śmiertelne zagrożenie dla Polski. Jednak w przeciwieństwie do Rosji, Ukraina nie ma tak jednoznacznej roli w percepcji polskiego społeczeństwa.
Historycznie relacje polsko-ukraińskie są bardziej skomplikowane i niejednoznaczne. Okres Rzeczypospolitej Obojga Narodów (1569–1795) zajmuje szczególne miejsce w polskiej i ukraińskiej pamięci historycznej. Jest źródłem wspólnego dziedzictwa, ale także sporów i odmiennych interpretacji historii. To jak Polacy patrzą na historię I Rzeczypospolitej, często odbiega od percepcji Ukraińców. Z jednej strony są to wspólne wielkie wiktorie nad Turkami, Moskalami czy Tatarami, z drugiej powstanie Chmielnickiego, Batoh i sprzymierzenie się Kozaków z wrogami Rzeczpospolitej. We wspólnej, prawie dwustuletniej historii I RP znajdziemy momenty chwały i hańby. Ukraińcy słusznie podnoszą, że byli traktowani gorzej niż inne nacje i odmawiano im zrównania w prawach ze szlachtą polską i litewską. Prawdopodobnie był to największy błąd geopolityczny w polskiej historii, że odrzucono postulaty Rusinów, czego konsekwencją była wojna domowa i późniejszy stopniowy rozpad wielokulturowego imperium, zakończony rozbiorami Polski i ujarzmieniem Kozaków przez carów Rosji. Historii nie zmienimy jednak możemy wpływać na przyszłość. To czy będziemy na pierwszym planie stawiać Sahajdacznego czy Chmielnickiego będzie miało znaczenie dla przyszłości.
Podobnie jest z obecnym polsko-ukraińskim sporem o UPA. Eskalacja tego tematu wyszła od strony ukraińskiej i było do przewidzenia, że Polska odpowie. Pytanie o to czym kierował się prezydent Ukrainy grając kartą UPA we wzajemnych relacjach jest zasadne, ale wtórne. Niezależnie od tego czy były to powody polityki wewnętrznej, czy międzynarodowej to nie o historię jest ten spór. Historia jest tylko instrumentem dla bieżącej polityki. Wiele zależy od tego w jaki sposób politycy będą interpretować historię i jakie emocje wzbudzać we własnych społeczeństwach.
Niejednoznaczność relacji polsko-ukraińskich ma fundamentalne znaczenia dla kultury strategicznej obu narodów. Ze względu na silne emocje obu społeczeństw i ich sterowalność przez bieżącą politykę historyczną są dwa, przeciwstawne kierunki ewolucji kultury strategicznej Polski i Ukrainy. Pierwszy kierunek to Ukraina postrzegana jako przyjaciel, któremu pomogliśmy w obronie przed Rosją. Ukraina jako nasz naturalny sprzymierzeniec wobec zagrożenia rosyjskiego. Ukraińcy jako naród bardzo nam bliski kulturowo, językowo i historycznie. Kierunek drugi to Ukraina jako odwieczny wróg i zdrajca, który zawsze osłabiał i podkopywał bezpieczeństwo Polski. To Ukraina barbarzyńska, czcząca UPA i wypierająca rzeź Polaków na Wołyniu. Pamiętajmy, że nie chodzi o prawdę historyczną, ale to jak jest kształtowana obecna percepcja wspólnej historii w obu społeczeństwa. Jakie wątki wspólnej historii są podkreślane, a jakie pomijane. Utrwalana latami, dekadami i wiekami kultura strategiczna może definiować pewne narody bardziej jako „wróg”, a inne bardziej jako „przyjaciel”. To jak instrumentalnie politycy z obu stron użyją historii będzie wpływać na utrwalenie jednej bądź drugiej opcji. Mogą instrumentalnie używać historii, aby zbliżać lub dzielić oba narody.
Jednak najpierw potrzebna jest zgoda. Jeżeli tylko jedna strona akcentuje rzeczy dobre, a druga nie to nie da się osiągnąć pozytywnych efektów. Słuszna niezgoda Polski na czczenie UPA przez Ukraińców zderza się z ukraińską niezgodą na to by ktoś inny mógł dyktować kogo biorą na sztandary. Czy Polacy mogą zapomnieć o Wołyniu? Nie. Czy możemy zmusić Ukraińców by przyjęli naszą perspektywę? Najwidoczniej także nie. Musimy głośno artykułować nasze niezadowolenie, tłumaczyć i rozmawiać. Widocznie czas potrzebny na zrozumienie własnych wrażliwości i pojednanie musi być dłuższy. To czego nie możemy robić to pozwalać by historia stanęła na drodze teraźniejszości i przyszłości wzajemnych relacji. W ten sposób zatrzaśniemy się w niekończącej się walce o historię i już na zawsze zostaniemy jako Polacy i Ukraińcy tam na Wołyniu dekady wstecz, a przecież żyjemy tu i teraz. Polskie podejście do Ukrainy na pewno będzie teraz bardziej pragmatyczne, a mniej romantyczne. I to dobrze. Jednak nie możemy pozwolić by teraz antyukraińska emocja rosła wśród Polaków i przysłaniała nam wszystko inne.
Dalej będziemy sąsiadami i dalej będzie zagrażała nam Rosja. Bezpieczeństwo i stabilność Polski są nierozerwalnie związane z tym, czy Ukraina obroni swoją państwowość. Jeśli Rosja wygra to Polska znajdzie się w o wiele gorszym środowisku bezpieczeństwa i nawet członkostwo w NATO tego nie zniweluje. Ukraina osłania naszą południową flankę z Rosją i wiąże znaczne siły rosyjskie. W razie upadku Ukrainy Polska oprócz granicy z Białorusią i Obwodem Kaliningradzkim będzie miała do obrony całą granicę z Ukrainą. Takie są fakty niezależne od tego jaka tragedia wydarzyła się 80 lat temu. Usuwanie przeszkód do budowania dobrych, trwałych relacji nie może być zakładnikiem naszej wspólnej historii. To jak będzie wyglądał kolejny rozdział naszej wspólnej historii zależy teraz od naszego pokolenia.
Dr Michał Woźniak – uzyskał tytuł doktora w obszarze nauk społecznych, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego w 2017 roku. Tematem rozprawy doktorskiej była „Polityka bezpieczeństwa USA w latach 2008-2016 i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski”.



