Hymn Polski rozpoczyna się słowami ,,Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy (…)”, jednak w obecnych realiach międzynarodowych należałoby je jednak bardziej rozumieć jako ,,jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my jesteśmy świadomi i aktywni”. Mowa o świadomym i odpornym społeczeństwie, stanowiącym fundament bezpieczeństwa narodowego we współczesnym systemie globalnym, w którym postępuje proces sekurytyzacji kolejnych sfer naszego życia – od bezpieczeństwa żywnościowego, przez kulturowe, komunikacyjne i epidemiologiczne, po wiele innych. W każdej z tych płaszczyzn występują realne zagrożenia, a społeczeństwo pozostaje podatne na rozmaite czynniki destabilizacyjne.

Autor: dr Michał Rulski
Dlatego też tak istotnym dla przyszłości Polski jest odporne społeczeństwo, stanowiące podstawę bezpieczeństwa państwa, nie tylko w czasach wojny, ale przede wszystkim zdolnego do rozpoznawania oraz eliminowania wszelkich negatywnych czynników, jakie powodowałyby destabilizację czy też zachwiały dalszy rozwój 20. gospodarki świata. Jest to o tyle ważne, że swoją siłę możemy realizować nie tylko w relacjach z innymi, a przede wszystkim poprzez znalezienie odpowiedzi na kwestie zewnętrzne w taki sposób, aby nie determinowały naszej pozycji w sposób negatywny.
Rozważania w poniższym tekście są po części rozwinięciem panelu dyskusyjnego, w którym uczestniczyłem podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Karpaczu, a także nawiązaniem do koncepcji Trzech Linii Obrony Polski autorstwa dr. Michała Woźniaka (którą publikowaliśmy na portalu Obserwator Międzynarodowy). Nie bez znaczenia były również zbiór własnych doświadczeń i obserwacji jako były urzędnik państwowy, wykładowca oraz pracownik organizacji pozarządowych, będący w stałym kontakcie z innymi przedstawicielami III sektora, liderami lokalnych wspólnot czy też samorządowymi decydentami, odpowiedzialnymi często za szereg spraw (niestety – nierzadko – bez gotowych narzędzi czy też ludzi z kompetencjami do wykonania danych zadań).
Patrząc na doraźne wyzwania, z którymi musiała się mierzyć Polska, w szczególności w chwilach odpowiedzi na zagrożenia powodziowe, można było zauważyć jak dużo środków oraz troski przeznacza się na ochronę ludności. Dostrzegalne to było w priorytetach oraz w wydatkach samorządowych, uwzględniając również środki dostępne z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dotychczas w Programie ochrony ludności i obrony cywilnej w 2025 r. przekazano 16,7 mld zł, a w 2026 r. 17,2 mld zł. W tym przypadku wojewodowie zbierali i oceniali wnioski jednostek samorządu terytorialnego, natomiast planowane inwestycje budowlane podlegały ocenie MSWiA we współpracy z resortem obrony. W razie trudności z ich realizacją resorty te mogłyby wręcz skorzystać z wiedzy Mariusza Wasilewskiego, społecznika i twórcy strony „Schrony w Łodzi”, co samo w sobie nie najlepiej świadczyłoby o przygotowaniu łódzkiego samorządu. Nie kwestionując zasady subsydiarności ani oddolnego wykorzystywania środków publicznych, warto zauważyć, że część wniosków była efektem lobbowania lokalnych środowisk straży pożarnej. Ma to istotne znaczenie, ponieważ ochrona ludności obejmuje nie tylko życie i zdrowie obywateli, lecz także ich mienie, zwierzęta oraz infrastrukturę niezbędną do zaspokajania podstawowych potrzeb społeczeństwa.
Warto przy tym śledzić realizację Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027–2031, którego wartość szacowana jest na 105 mld zł. Pytanie brzmi, czy w najbliższych latach największe środki zostaną przeznaczone na Obszar 3 – „Utrzymanie i rozwój podmiotów ochrony ludności i organizacji pozarządowych, w tym krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, Państwowego Ratownictwa Medycznego i jednostek ochrony przeciwpożarowej” – czy też na Obszar 2, czyli „Zabezpieczenie logistyczne i ciągłość dostaw”. Jest to szczególnie ważne patrząc na efekty raportu pt.: „Bezpieczeństwo łańcuchów dostaw w polskim przemyśle obronnym w czasie pokoju”, autorstwa ekspertów z Wojskowej Akademii Technicznej, Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Politechniki Krakowskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej – przekazanego nastepnie ministrowi obrony narodowej Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi – który będzie tematem jednego z posiedzeń sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Osobnym, choć częściowo powiązanym problemem pozostaje obrona cywilna, w której wciąż widoczne są liczne niedomówienia, niedoszacowania i wieloletnie zaniedbania. Jej podstawowym zadaniem jest ochrona polskiego społeczeństwa przed zagrożeniami wynikającymi z działań zbrojnych oraz ich następstw. Czy jednak powinniśmy zaprzątać sobie tym głowę, mając tak wiele przyziemnych trosk? Odpowiedź jest oczywista – zwłaszcza że za naszą wschodnią granicą trwa pełnoskalowy konflikt zbrojny. Ryzyko jest tym większe, że jako aktywny uczestnik stosunków międzynarodowych, kierując się własnym interesem i racją stanu, wspieramy Ukrainę, choć nie jesteśmy stroną tego konfliktu. Nie oznacza to jednak, że pozostajemy poza zasięgiem jego konsekwencji: jesteśmy stale narażeni na działania asymetryczne, akty sabotażu i próby destabilizacji, które mogą negatywnie wpływać na nastroje społeczne, a w konsekwencji także na funkcjonowanie systemu demokratycznego.
Od 2001 roku oraz ataków terrorystycznych w USA bardzo dużo mówiło się o zagrożeniach asymetrycznych, nie pamiętając jednak, jak są one ważne dla całych systemów państwowych. Dotykają one problemów realnego odstraszania państw narodowych, będących podstawowym uczestnikiem systemu międzynarodowego, a także zatracenia kontroli na tym, co dzieje się w granicach własnego kraju. Przeważnie mamy jeden punkt ataku, generowania problemów, gdzie nasza władza publiczna jest nieskuteczna, społeczeństwo i decydenci w pełni nie wiedzą co się w takim momencie dzieje oraz jakie będą tego konsekwencja. Dlatego też Polska oraz polskie społeczeństwo muszą być odporni na wszelkie próby sabotażu o podłożu politycznym czy gospodarczym, obojętnie czy będzie to podpalenie hal targowych, wybuchy przy infrastrukturze kolejowej czy też pojedynczy dron lecący z regionu konfliktu.
Właściwe zachowanie oraz samoorganizacja w momentach kryzysowych są o tyle ważne, że przecież generał Michał Marciniak, pełnomocnik MON ds. budowy zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej publicznie na antenie stacji Polsat News przyznał, że żadne z dużych polskich miast nie jest chronione przez systemy antyrakietowe. Z kolei wicepremier rządu RP Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim musiał „tłumaczyć się” z inwestycji polskiego rządu w tym zakresie, przyznając, że nie dysponujemy wszystkimi elementami zamówionych systemów. Poza tym coraz częściej w sferze informacyjno-eksperckiej pojawiają się głosy, że sprawna grupa komandosów przebranych za tzw. ,,zielone ludziki” byłaby w stanie sparaliżować duży ośrodek miejski.
Wspomniane wyżej wyzwania są ściśle związane z aspektami świadomości społecznej w przypadku obrony totalnej, a także w odpowiedzi na podstawowe działania wywiadowcze. Można się też zastanowić, co dzieje się z młodymi ludźmi, którzy w szkołach średnich kończą klasy mundurowe, a jednak nie wiążą swoje przyszłości z takimi służbami? Czy mamy model efektywnych szkoleń wakacyjnych? Już w 2022 roku wystartował program Legii Akademickiej, pozwalający na przejście modułu podoficerskiego i oficerskiego, przez co taką drogę wybrało ponad 22 tys. studentów. Poza tym każdy z polskich obywateli może się zapisać na pilotażowe szkolenia za pośrednictwem aplikacji mObywatel. W planach MON z takiej możliwości ma skorzystać 70 tys. osób. Tematem rzeką jest też przeszkolenie Polaków z obsługi broni, tak żeby np. prawidłowo ją zabezpieczyć oraz nie doprowadzić do niepotrzebnej tragedii, gdy taka rzecz znajdzie się w naszym zasięgu.

Powyższe problemy należy również połączyć z założeniami oraz celami polskich akademii wojskowych – wspomnianego już WAT, Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu, Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, Lotniczej Akademią Wojskową w Dęblinie, Akademii Sztuki Wojennej czy odtworzonej Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Nie da się ukryć, że wraz ze wzrostem potencjału polskich sił zbrojnych powinniśmy w większym stopniu wykorzystać możliwości, jakie oferują akademie wojskowe. Dotyczy to zarówno kadry i studentów, jak i infrastruktury – od podstawowej po zaawansowaną, odpowiadającą długofalowym planom inwestycyjnym państwa. Osobnym, choć ściśle powiązanym zagadnieniem pozostaje finansowanie badań i rozwoju w polskiej nauce. Odpowiednio ukierunkowane środki mogłyby wzmacniać poszczególne sektory gospodarki i państwa, w tym sektor obronny. Jest to o tyle ważne, że obecna akademia skupia się na doraźnych potrzebach sił zbrojnych oraz na ich dzisiejszych możliwościach. Nieco ironizując, przecież wyzwaniem nie jest zakup nowoczesnego czołgu, lecz prawidłowe uruchomienie go oraz pełne skorzystanie z jego możliwości przez przeszkolonego wojskowego…
Nie ulega wątpliwości, że aktywne i świadome społeczeństwo jest fundamentem systemu obrony państwa, gdyż to ono buduje struktury państwowe i instytucje. Płaci również podatki na zbrojenia, decyduje się na karierę w służbach czy też uczestniczy w inicjatywach na rzecz większej odporności. Istotą jest jednak odpowiedzenie na kluczowe pytanie, czy samo przetrwanie będzie dla nas celem, jak bardzo możemy wyjść ze swojej strefy komfortu i uświadomić sobie, że izolowanie się od problemów nie spowoduje, że od nich uciekniemy. Budowanie jak najszerszych narodowych kompetencji jest kluczowe, patrząc na tak popularne aktywności wrogich służb jak dezinformacja czy cyberataki.
Powyższy komentarz jest też po części apelem o to, aby jak najszerzej włączać społeczeństwo do planowania obronnego. Społeczeństwo należy traktować w sposób odpowiedzialny – bez wysyłania „książeczek” z resortu obrony, które stały się powodem do internetowych żartów. Zaznaczam przy tym, że nie mam zamiaru poruszać kwestii poboru, gdyż mówienie o takich krokach może okazać się wyłącznie myśleniem życzeniowym – obecnie jako państwo nie mamy do tego możliwości oraz wystarczających struktur.
Michał Rulski – doktor nauk społecznych w zakresie nauk o polityce. Absolwent politologii oraz europeistyki Uniwersytetu Łódzkiego. Na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego obronił pracę doktorską pt. ,,Soft power Unii Europejskiej po Traktacie z Lizbony”. Zawodowo związany również z Akademią Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi oraz Wyższą Szkołą Finansów i Informatyki im. prof. Janusza Chechlińskiego. Były dziennikarz i urzędnik państwowy.


