Chociaż uwaga świata skupia się na starciu Stanów Zjednoczonych z Iranem, to nie w Waszyngtonie ani w Teheranie, lecz w stolicy Omanu – Maskacie decyduje się dziś przyszłość bezpieczeństwa w regionie. Przez strategiczną Cieśninę Ormuz, u wybrzeży Omanu, przepływa codziennie niemal jedna piąta światowego eksportu ropy naftowej. Ewentualna eskalacja zbrojna i blokada tego szlaku wywołałaby globalny kryzys gospodarczy. W tym głęboko spolaryzowanym regionie, gdzie większość państw dzieli się na oś proirańską (m.in. Iran, Syria) i proamerykańską (m.in. Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie). Istnieje jednak niewielka grupa państw, która nie opowiada się po żadnej ze stron. Do tego grona należy Sułtanat Omanu.

Autor: Maciej Kolasa
Religia i historia jako fundament pragmatyzmu
Fundamentem omańskiej unikatowości jest ibadytyzm, który stanowi główny nurt islamu w tym kraju. To ewenement na skalę światową, ponieważ Oman jest jedynym państwem, w którym większość społeczeństwa wyznaje tę gałąź religii muzułmańskiej. Do podstawowych zasad ibadytyzmu należy poszanowanie dla innych odłamów religijnych (dopuszczalne są np. małżeństwa mieszane – pomiędzy osobami z innych islamu) oraz wybieralność imama. Niezwykle istotne jest również unikanie angażowania się w konflikty zbrojne, co na Bliskim Wschodzie stanowi zjawisko absolutnie wyjątkowe. Czerpiąc z tych wartości, Sułtan Kabus sformułował doktrynę państwową pod hasłem: „przyjaciel wszystkich, wróg nikogo”. Pozwoliło to Omanowi zbudować bezpieczne i stabilne relacje w regionie. To właśnie na tych wartościach oparł swoją politykę zmarły w 2020 roku Sułtan Kabus ibn Sa’id. Wyprowadził on kraj z epoki skrajnej izolacji narzuconej przez swojego ojca Sułtana Sa’ida ibn Tajmura. Dziś tę ostrożną, neutralną linię kontynuuje obecny władca, Sułtan Hajsam ibn Tarik.
Cisi architekci na linii ognia
Mając świadomość zagrożenia, jakie niesie potencjalne zablokowanie Zatoki Perskiej, Oman zabezpiecza swoje interesy, inwestując miliardy dolarów w rozbudowę portu w Dukm nad Oceanem Indyjskim. Pozwala to na utrzymanie łańcuchów dostaw z pominięciem Cieśniny Ormuz. Strategiczne znaczenie tego terytorium doskonale rozumie Waszyngton, który w 2019 roku podpisał z Maskatem porozumienie wojskowe (Strategic Framework Agreement), zyskując ułatwiony dostęp do tamtejszych baz logistycznych. Ta umowa wzmocniła pozycję Omanu jako kluczowego sojusznika Ameryki, nie prowokując przy tym jawnie Teheranu.
Właśnie dzięki takiemu pragmatyzmowi Maskat stał się niezbędnym buforem, a jednocześnie architektem tzw. dyplomacji szeptanej (nazywanej też cichą dyplomacją). Jest to zakulisowa, ściśle poufna forma negocjacji prowadzonych z dala od mediów i nacisków opinii publicznej, co pozwala zwaśnionym stronom szukać kompromisu bez ryzyka naruszenia wizerunku politycznego państwa. Doskonałym i skutecznym przykładem takich działań były tajne rozmowy amerykańsko-irańskie z 2013 roku, zorganizowane przez omańskich mediatorów w Maskacie. Te kuluarowe spotkania utorowały drogę do zawarcia historycznego porozumienia dwa lata później. To w Omanie odbywały się tajne rozmowy, które doprowadziły do podpisania w 2015 roku historycznego porozumienia nuklearnego z Iranem, znanego powszechnie jako JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action). To również na płycie omańskiego lotniska często odbywają się wymiany więźniów, a w momentach krytycznego napięcia dyplomaci Sułtana pełnią rolę posłańców łagodzących retorykę obu mocarstw.
Najtrudniejszy test dla Sułtana
Trwający 2026 rok wystawia jednak omańską strategię na bezprecedensową próbę. Paradoksalnie, to właśnie pragmatyczne gwarancje bezpieczeństwa sprowadziły na Sułtanat bezpośrednie zagrożenie. Wspomniane Strategic Framework Agreement, otwierające amerykańskim siłom zbrojnym dostęp do omańskich portów i lotnisk, sprawiły, że terytorium tego państwa przestało być dla proirańskiej „osi oporu” neutralną i nietykalną ziemią. Wraz z drastyczną eskalacją wojny cieni, czyli nieoficjalnego konfliktu toczonego za pomocą tajnych operacji, cyberataków i sił zastępczych bez otwartej konfrontacji, między Waszyngtonem a Teheranem, drony oraz rakiety uderzyły w infrastrukturę wojskową i logistyczną wykorzystywaną przez Amerykanów. Uderzenia wymierzone w obiekty objęte umową na terytorium Omanu zszokowały opinię publiczną i boleśnie uświadomiły Maskatowi jedno: amerykański parasol ochronny może jednocześnie przyciągać bardzo realne zagrożenie.
Te incydenty sprawiły, że Oman stanął przed najtrudniejszym sprawdzianem w swojej historii. Mimo naruszenia bezpieczeństwa kraju i rosnącej presji, Sułtan Hajsam ibn Tarik nie zerwał relacji z Iranem i ciągle utrzymuje otwarte kanały komunikacyjne. W podzielonym regionie Oman udowadnia, że mądra neutralność to nie bierność, lecz niezwykle ryzykowna gra dyplomatyczna, motywowana racjonalnymi przesłankami. Przetrwanie tej rozważnej, omańskiej dyplomacji pozostaje dziś jednym z ostatnich bezpieczników chroniących bezpiecznikiem chroniącym Bliski Wschód przed rozlaniem się działań wojennych.
Maciej Kolasa – student stosunków międzynarodowych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, przewodniczący Wydziałowej Rady Samorządu Studentów oraz przewodniczący Studencko-Doktoranckiego Koła Naukowego Bliskiego Wschodu „Al Maszrik”.


