Trzy Linie Obrony Polski to mój skromny zarys koncepcji strategicznej dla Polski na nadchodzące, niepewne lata, które będą wyzwaniem dla naszego bezpieczeństwa. System międzynarodowy ewoluuje, a jego przyszły kształt nie jest jeszcze przesądzony – nie wiadomo zatem, czy zmiany te będą korzystne dla Polski. Amerykański pomysł doby prezydentury Donalda Trumpa na NATO w wersji 3.0 zakłada stopniowe odchodzenie amerykańskich sił konwencjonalnych z Europy. Czy Europa udźwignie wagę narastających problemów i wyzwań z mniejszym wsparciem USA pozostaje zasadniczym pytaniem? Unia Europejska zapewnia nam instrumenty gospodarcze i dyplomatyczne, lecz jej wymiar wojskowy jest wciąż pieśnią przyszłości, której być może nigdy nie usłyszymy. Polska znajduje się w miejscu, w którym wiatry historii wieją najmocniej. Najgorsze, co moglibyśmy zrobić, to biernie czekać na decyzje innych i dopiero potem się do nich dostosowywać. Musimy bardziej proaktywnie kształtować otoczenie w naszym sąsiedztwie.

„Trwać i płynąć na automatycznie posuwającej się fali jest dla nas niemożliwością”
Adam Skwarczyński (Obóz Sanacyjny, 1931 rok)
W myśleniu o współczesnej polskiej strategii inspiracją była dla mnie japońska koncepcja tzw. „linii suwerenności i linii przewagi” sformułowana przez twórcę nowoczesnej armii japońskiej, Yamagatę Aritomo w 1890 roku. Podobnie jak niegdyś Japonia, dziś Polska musi zdefiniować swój obszar rdzeniowy oraz obszary poza bezpośrednimi granicami państwa, które mają zasadnicze znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. Naszym celem powinno być odstraszanie, aby do wojny w ogóle nie doszło. Odstraszanie – aby było skuteczne – musi być wiarygodne przede wszystkim dla agresora. Atak na Polskę ma się wiązać z nieakceptowalnymi kosztami dla napastnika. Polska strategia powinna być stricte defensywna, ale nie powinna ograniczać się tylko do granic państwowych, gdyż współczesne wyzwania dla bezpieczeństwa są o wiele bardziej skomplikowane. Musimy patrzeć dalej i szerzej.
Obrona Polski zaczyna się o wiele dalej niż polskie słupki graniczne. Obrona Polski zaczyna się na Ukrainie i w państwach bałtyckich.Moja Koncepcja Linii jest tylko zwięzłym i ogólnym zalążkiem prawdziwej koncepcji strategicznej dla Polski, na którą wciąż niestety musimy czekać. Pozostaje mieć nadzieję, że już niedługo światło dzienne ujrzy nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP, której wypatruję z niecierpliwością. Podobnie jak wiele osób zainteresowanych obronnością Polski, liczę na to, że główne ośrodki decyzyjne w państwie dojdą w tej sprawie wreszcie do porozumienia. Państwo bez jasno określonej strategii dryfuje i biernie poddaje się rozwojowi wypadków. Polska nie posiada swojej wielkiej strategii. Wielka strategia jest teorią w naukach o bezpieczeństwie. Ma na celu ustalenie priorytetów jak zapewnić sobie bezpieczeństwo w niebezpiecznym świecie. O ile zwykła strategia dotyczy wygrania wojny, o tyle wielka strategia dotyczy zapewniania pokoju.
Wbrew pozorom nasza sytuacja geopolityczna nie jest tak tragiczna jak 1939 roku. Jak celnie zauważył Nicholas John Spykman: „Geografia nie dyskutuje. Ona po prostu jest”. Polska nie ucieknie od swojego położenia na mapie. Jedyne na co mamy wpływ, to jak wykorzystamy nasze obecne położenie na własną korzyść. Mając powyższe na uwadze, podzieliłem polskie interesy bezpieczeństwa terytorialnie – według ich ważności – na trzy główne obszary, które nazwałem Liniami. Linia Granicy jest pierwszą i najważniejszą linią obrony, którą stanowi terytorium Rzeczypospolitej. Obejmuje ona ochronę granic państwowych we wszystkich domenach: lądowej, morskiej, powietrznej, cybernetycznej, kosmicznej oraz informacyjnej. Fundamentem tej linii są własne siły zbrojne i odporność społeczeństwa. Drugą linię, Linię Sojuszy tworzą sojusznicy Polski oraz obszary, których bezpieczeństwo bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo naszego państwa. Jej podstawą są państwa NATO w naszym bezpośrednim sąsiedztwie i położone najbliżej Rosji. Bez wiarygodnych sojuszy i współpracy regionalnej wzmacniającej odstraszanie Rosji potencjał obronny Polski będzie znacząco osłabiony i niewystarczający. Trzecia to Linia Życia. Linię tę stanowią szlaki komunikacyjne, handlowe i logistyczne zapewniające Polsce rozwój oraz możliwość otrzymywania wsparcia od sojuszników. Obejmuje ona zarówno morską drogę przez Bałtyk i Cieśniny Duńskie, jak i lądowe połączenia z Europą Zachodnią. Utrzymanie tych arterii jest warunkiem długotrwałego bezpieczeństwa państwa polskiego.

1. Linia Granicy
To najważniejsza linia bezpieczeństwa narodowego Polski. Jest łatwa do sprecyzowania, gdyż przebiega wzdłuż granic państwowych. To po prostu obrona terytorium, nad którym Rzeczpospolita ma bezpośrednią zwierzchność. Polska powinna posiadać siły odpowiednie do obrony swoich obywateli oraz wszystkiego co znajduje się na jej terytorium. Szeroko rozumiana obrona powinna dotyczyć wszystkich domen, czyli lądu, przestrzeni powietrznej, morskiej, cybernetycznej i kosmicznej. Równie ważna jest także przestrzeń informacyjna, czyli budowa świadomości i odporności własnych obywateli na wrogą propagandę i wojnę informacyjną. Odporność obywateli na wrogie wpływy w sferze informacyjnej powinna być nierozłączną częścią przygotowania całej obrony cywilnej.
Linia Granicy to jest nasz rdzeń. To jest najważniejsze czego powinniśmy bronić. Przede wszystkim musi się obrona tej linii opierać na siłach własnych, których stały rozwój i doskonalenie nie powinno być zaniedbywane. Powinniśmy wykorzystać także wszystkie możliwości poza własnym wysiłkiem, które zwiększą obronę naszych granic. Zabieganie o to by były obecne na terytorium Rzeczpospolitej także siły zbrojne sojuszniczych państw będzie multiplikować i zwiększać naszą obronność. Stałe bazy, rotacyjna obecność czy wspólne ćwiczenia sił zbrojnych innych sojuszników to pożądany dodatek do naszych własnych możliwości jednak nie mogą być wymówką do niepodejmowania własnego wysiłku lub jego substytutem. Najważniejsze są siły własne i własne zdolności. To jest ostatnia i najważniejsza linia bezpieczeństwa. Jeżeli będziemy zmuszeni walczyć na tej linii to nawet jeśli ostatecznie ją obronimy to zniszczeniu ulegnie dorobek kilku pokoleń po 1989 roku, a tego chcemy uniknąć.
2. Linia Sojuszy
Linia Sojuszy to nasza strategiczna strefa wysuniętej obrony. Polska jako państwo średniej wielkości, musi polegać na sojusznikach, zwłaszcza w odniesieniu do zagrożenia ze strony Rosji, która jest o wiele większa i potężniejsza. Mamy to szczęście, że należymy do Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, które zapewniają nam stabilizację i przewidywalność oraz dają do ręki instrumenty, na które samodzielnie nie moglibyśmy liczyć. Dlatego w polskim interesie jest, aby sojusz państw zachodnich trwał, gdyż same nasze siły narodowe bez sojuszników mogą być niewystarczające. W razie zaniku istnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego zmieniłyby się diametralnie na gorsze nasze szanse w starciu z Rosją. Zanik UE uderzyłby w nasz rozwój gospodarczy, stabilność finansową i ożywił dawno zapomniane animozje pomiędzy Europejczykami.
Obrona naszej linii sojuszniczej ze względu na ograniczone możliwości państwa polskiego nie może dotyczyć wszystkich sojuszników z NATO. Powinna dotyczyć tylko tych najbliższych geograficznie, którzy są w naszym zasięgu. W miarę możliwości Polska powinna wspierać ich obronę. Bo obrona naszych sojuszników w ramach NATO to jest także obrona Polski. W ten sposób bronimy wiarygodności i działania całego sojuszu, na którego pomoc przecież sami także liczymy. Linia Sojuszy przebiega wzdłuż granic państw bałtyckich, czyli Estonii, Łotwy i Litwy. Także Rumunia i terytorium Finlandii, może poza daleką północą, znajduje się w naszej Linii Sojuszy. Do tej linii można także zaliczyć granice Ukrainy, która formalnie nie jest w NATO, jednak jej terytorium stanowi przedpole naszej obrony. Wolna od wpływu Rosji i silna Ukraina jest częścią naszej Linii Sojuszy. Oczywiście musimy dokonać rozróżnienia, bo o ile sojusznicy NATO, zwłaszcza państwa bałtyckie, powinni otrzymać od Polski pomoc w razie wojny, to z Ukrainą sprawa jest bardziej skomplikowana. Ukraina jest i powinna być wspierana przez Polskę w każdy możliwy sposób oprócz polskiej obecności wojskowej na Ukrainie. Stacjonowanie wojsk polskich na terytorium Ukrainy nie powinno być rozpatrywane jako realna możliwość, przynajmniej dopóki trwa otwarty konflikt z Rosją. Ukraina daje sobie radę w obronie własnego państwa bez konieczności angażowania naszych wojsk. Bezpośrednie zaangażowanie byłoby bardzo ryzykowne w kontekście spoistości NATO, gdyż groziłoby wciągnięciem całego sojuszu, a nie tylko Polski do wojny z Rosją, a tego nasi sojusznicy z NATO sobie nie życzą. Dlatego jeżeli miałoby to zagrozić spójności całego sojuszu, to taka opcja nie powinna być rozpatrywana. Natomiast wszystko poza samą obecnością wojskową na Ukrainie powinno mieć priorytet. Niezależnie od zaszłości historycznych czy bieżących sporów politycznych Ukraina jest ważną częścią obrony naszej Linii Sojuszy. Ukraina jest de facto naszym sojusznikiem i realnie ją wspieramy każdego dnia, odkąd stała się obiektem agresji rosyjskiej. Powtórzmy raz jeszcze – obrona Polski zaczyna się na Ukrainie.
W naszej Linii Sojuszy powinniśmy mieć także na uwadze Białoruś i Mołdawię. Dyktatura na Białorusi jest pod silnym wpływem Rosji, ale nie oznacza to, że jest sprawą przegraną. Polska powinna bardziej aktywnie podmywać wpływy rosyjskie na Białorusi poprzez wspieranie ruchów oddolnych, społeczeństwa obywatelskiego i demokracji. Kropla drąży skałę i to co dziś wydaje się nie do pomyślenia za dekadę może się dokonać. Sukcesja po Alaksandrze Łukaszence będzie w przyszłości wydarzeniem o strategicznych konsekwencjach dla Polski. Mołdawia także powinna być wspierana przez Polskę w jej dążeniach do dołączenia do instytucji zachodnich. Niwelowanie wpływów rosyjskich w Mołdawii pod egidą EU i NATO jest realizacją polskich interesów niskim kosztem o potencjalnie dużych zyskach. Kwestia Mołdawii rozstrzygnie w przyszłości także status Naddniestrza. W przypadku wszystkich państw w naszym regionie, które nie są w UE i NATO jest to jest to gra o sumie zerowej, gdyż jeśli nie dołączą do zachodu mogą dostać się pod wpływy Moskwy.
Co do państw bałtyckich to nawet jeszcze przed wybuchem wojny utrzymujemy i dalej powinniśmy utrzymywać tam naszą obecność wojskową. Oczywiście odpowiednio skrojoną do naszych możliwości. Powinny być to siły na tyle duże, aby realnie wspomóc obronę państw bałtyckich w razie agresji. Powinny stacjonować w państwach bałtyckich na stałe, tak żeby Rosja nie miała żadnej wątpliwości, że atakując państwa bałtyckie znajdzie się także w stanie wojny z Polską. Państwa bałtyckie polegają na Polsce, w podobny sposób jak Polska polega na Stanach Zjednoczonych. Musimy dokładać starań, aby mechanizm sojuszniczy w NATO był wiarygodny dla Rosji. W ramach NATO mamy konkretne oczekiwania wobec sojuszników, ale mamy także obowiązki. Polska oprócz odbiorcy bezpieczeństwa, musi być także jego dostarczycielem dla słabszych sojuszników w regionie. Nie może się to jednak odbywać kosztem obrony naszych granic narodowych czyli Linii Granicy, która zawsze ma mieć priorytet. Polska musi zachować większość sił zbrojnych na własnym terytorium. Poza wojskową obecnością Polska powinna wychodzić z własnymi inicjatywami w regionie, które będą wzmacniać sojuszników. Na przykład może to być inicjatywa, w ramach której nasi instruktorzy będą pomagać Estonii, Litwie i Łotwie w przeszkoleniu mobilizowanych przez nich rezerw wojskowych lub szkoleniu z obsługi nowoczesnego sprzętu.
Obwód Królewiecki i Białoruś sprawiają, że połączenie lądowe Polski z państwami bałtyckimi jest bardzo ryzykowne w razie wybuchu wojny. Infrastruktura transportowa w Przesmyku Suwalskim może być łatwym celem ataku i zostać przerwana. Dlatego też, transport wojsk już po wybuchu konfliktu może być utrudniony lub niemożliwy. Oznacza to, że nasze wojska zawczasu rozlokowane w państwach bałtyckich będą walczyć w okrążeniu. Z tego względu Polska powinna jasno wykazywać wobec Rosji i Białorusi, że w razie wybuchu konfliktu Obwód Królewiecki i Białoruś staną się celem zmasowanych ataków za pomocą lotnictwa, dronów i artylerii. Rosja musi dostać jasny komunikat, że Polska ma wystarczającą ilość bomb i luf, by zrównać Królewiec z ziemią. Na tym ma polegać wiarygodne odstraszanie, które powstrzyma wybuch konfliktu. Od czasu przystąpienia do NATO Finlandii i Szwecji sytuacja strategiczna państw bałtyckich znacznie się poprawiła. Kontrola Morza Bałtyckiego przez NATO pozwoli utrzymać z nimi komunikację morską w razie zamknięcia drogi lądowej. Z drugiej strony przewaga NATO na morzu sprawia, że Obwód Królewiecki może zostać łatwo odcięty od zaopatrzenia i wsparcia i szybko zneutralizowany. Obawa przed utratą Obwodu Królewieckiego to kolejny element powtrzymania Rosji przed wywołaniem otwartej wojny.
3. Linia Życia
Trzecia linia to Linia Życia. W czasie pokoju to po prostu linia rozwoju Polski. W razie wojny będzie to linia logistycznego przetrwania państwa. Jest ona wymieniona jako trzecia, gdyż jej stopień ważności w odróżnieniu od dwóch pozostałych polega przede wszystkim na utrzymaniu i zapewnieniu Polsce możliwości rozwoju i kontaktu z sojusznikami. Linia ta dzieli się na linię morską i lądową. Linia morska to oczywiście Morze Bałtyckie. Obejmuje ona obszar od naszych portów i wód terytorialnych do Cieśnin Duńskich. Większość polskiego handlu i surowców niezbędnych do funkcjonowania państwa przebiega tą drogą morską. Zablokowanie tej drogi długofalowo byłoby zabójcze dla bezpieczeństwa Polski. Dlatego Polska powinna aktywnie wspierać wraz z sojusznikami z państw nordyckich, bałtyckich i Niemiec wszelkie inicjatywy podnoszące obronę tych szlaków morskich i być przygotowana do ich obrony. Dlatego niezbędna jest odpowiednia siła Marynarki Wojennej RP. Nowoczesne okręty wojenne, takie jak wchodzące stopniowo do służby fregaty typu Miecznik są niezbędne. Nie tylko będą mogły patrolować naszą Linię Życia na morzu, ale będą przydatne do ochrony infrastruktury na polskim wybrzeżu, która każdego dnia odbiera towary i surowce.
Polska Linia Życia przebiega także na lądzie i jest nią zasadniczo terytorium Niemiec. Konkretnie to korytarze logistyczne przebiegające przez Niemcy. W razie wybuchu wojny bez zgody Niemiec Polski długo bronić się nie da. Tym bardziej, że porty morskie mogą być pod ostrzałem i mogą nie być zdolne do odbioru wojsk i sprzętu od sojuszników. Niemcy są główną drogą lądową, przez którą Polska ma połączenie ze swoimi sojusznikami. Dlatego Polska powinna stale zabiegać o to, aby w razie konfliktu ta droga była otwarta bez żadnych problemów tak by mógł nią dalej płynąć handel, zaopatrzenie, pomoc wojskowa i wojska sojusznicze.
Z tego względu priorytetem polskiej polityki zagranicznej muszą być jak najlepsze relacje z Niemcami. W razie wojny Niemcy będą spełniać taką logistyczną rolę wobec Polski, jak Polska pełni obecnie wobec Ukrainy. Jeżeli w Niemczech nastaną rządy partii nieprzychylnych Polsce, takich jak AfD, należy to potraktować jako poważny sygnał alarmowy, który w razie wojny mógłby odciąć nas od pomocy z zachodu. Utrzymanie jak najlepszych relacji z Niemcami to racja stanu Rzeczypospolitej, która warunkuje utrzymanie naszej Linii Życia. Złe relacje z Niemcami to powrót do przeszłości i zagrożenie istnienia państwa. Dlatego musimy stale monitorować na ile polityka Niemiec wobec Polski jest funkcją ich polityki wobec Rosji.
Przestawiona powyżej „Koncepcja Linii” ma jedynie charakter wstępnego szkicu dla szerszej strategii obronnej. Skuteczna obrona naszego państwa wymaga spójnej i aktualnej strategii bezpieczeństwa, ponieważ bez niej pozostajemy skazani na bierne reagowanie na zmieniające się zagrożenia w naszym regionie. Tekst jest wyrazem nadziei na szybkie opublikowanie nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP przez odpowiednie organy państwa.
Dr Michał Woźniak – uzyskał tytuł doktora w obszarze nauk społecznych, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego w 2017 roku. Tematem rozprawy doktorskiej była „Polityka bezpieczeństwa USA w latach 2008-2016 i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski”.



