Inwazja amerykańska na Wenezuelę w świetle prawa międzynarodowego to w mojej ocenie poważne jego naruszenie i kolejny przykład bardzo niebezpiecznego zjawiska erozji Karty Narodów Zjednoczonych.

Karta Narodów Zjednoczonych w art. 2 (4) wprowadza zakaz użycia siły lub groźby jej użycia, od którego istnieją tylko dwa wyjątki: samoobrona (odpowiedź na napaść zbrojną) w świetle art. 51 KNZ i akcja autoryzowana przez Radę Bezpieczeństwa ONZ na podstawie art. 42 w trybie rozdziału VII KNZ.
Warto zauważyć, że Wenezuela nie prowadzi działań zbrojnych na terytorium USA. Natomiast administracja USA będzie uzasadniała interwencję przeciwko Wenezueli, że z racji zaangażowania tej w obrót narkotykami na terytorium USA, państwo to patronuje (nadzoruje) „napaści zbrojnej” względem Stanów Zjednoczonych. Czy argumenty Waszyngtonu mają oparcie w prawie międzynarodowym?
Po pierwsze, przypisywana przez USA Wenezueli praktyka nie może być zakwalifikowana jako napaść zbrojna w rozumieniu art. 51 KNZ. Napaść zbrojna to poważny akt użycia siły zbrojnej (co potwierdził Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości; MTS; w licznych orzeczeniach np. w sprawie platform olejowych). Dlatego też, nawet jeżeli państwo sprawuje kontrolę nad kartelami, to samo dostarczenie substancji zakazanych na terytorium obcego państwa nie tworzy sytuacji adekwatnej do bombardowania lotniczego czy ostrzału artyleryjskiego. Zwróćmy także uwagę, że śmierć obywateli USA w wyniku przedawkowania narkotyków jest czynnikiem bardzo wielu okoliczności, które zachodzą już na terytorium USA i są pośrednim tylko skutkiem dystrybucji substancji zakazanych (a nie bezpośrednim – jak wymaga tego np. Tallinn Manual of Cyber Warfare).
Po drugie, państwo może odpowiadać za działanie grupy osób (karteli) tylko w sytuacji, w której takie działanie może być przypisane państwu na gruncie prawa międzynarodowego. Aby przypisać takie działanie musi istnieć efektywna kontrola państwa nad grupą pozapaństwową. Tolerowanie działania takiej grupy nie wystarcza, musi być ona zarządzana i instruowana przez państwo w świetle zasad odpowiedzialności międzynarodowej państw.
Jeśli zatem nie samoobrona USA przed napaścią Wenezueli, to należy zastanowić się nad potencjalnie innymi uzasadnieniami działania Stanów Zjednoczonych. Zauważmy jednak, że rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ zezwalającej na użycie siły zbrojnej przeciwko Wenezueli nie należy się spodziewać (potencjalne weto Federacji Rosyjskiej).
Innym potencjalnym uzasadnieniem jest stwierdzenie, że USA nie walczą tak naprawdę z Wenezuelą, ale kartelami działającymi bezkarnie na jej terytorium. Od początku prezydentury Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone budowały przygotowania do powrotu znanej sprzed dwudziestu lat koncepcji prawnej, funkcjonującej w czasie Globalnej Wojny z Terrorem (2001-2021). Koncepcja „unwilling” or „unable” zakładała, że USA mogą prowadzić działania zbrojne w odpowiedzi na działalność grup terrorystycznych, które działają na terytoriach państw „niezdolnych” bądź „niechętnych” do walki z terroryzmem, bez potrzeby uzyskiwania zgody państw na takie działania. Koncepcja ta budzi (budziła) jednak wiele zastrzeżeń, zwłaszcza z punktu widzenia poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej państw, na terytoriach których dochodziło do aktywności państwa trzeciego. Niemniej, wskazana koncepcja, rozwijana przez praktykę państw (zwłaszcza Zachodu) według niektórych ma umocowanie w prawie zwyczajowym (KNZ ma silnie państwowocentryczny charakter). Niektórzy eksperci uważają doktrynę „unwilling” or „unable” wręcz jako inherentnie sprzeczną z prawem międzynarodowym.
20 stycznia 2025 roku administracja prezydenta Trumpa określiła meksykańskie i wenezuelskie kartele (Tren De Aragua i MS-13) za zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych jako zagraniczne organizacje terrorystyczne. Należy jednak wskazać, że „podciągnięcie” karteli do statusu grup terrorystycznych nie jest do końca możliwe w świetle prawa międzynarodowego. Pomimo, że kartele posługują się bronią i bez wątpienia są organizacjami szkodliwymi, to nie dokonują one bezpośrednio „napaści zbrojnej” na terytorium innego państwa.
Następnie, należy odpowiedzieć na pytanie, czy Wenezuela jest w istocie państwem „niechętnym” bądź „niezdolnym” do walki z kartelami. Trzeba powiedzieć jasno, że zorganizowane grupy przestępcze działają w każdym miejscu na świecie, nawet w przypadku nieskuteczności organów ścigania trudno uznać, że państwo w takich warunkach „aprobuje” działanie mafii czy też innego gangu. Co więcej, szkodliwość działania karteli nie ma do końca działania bezpośredniego. Samo dostarczenie narkotyków czy innych substancji zabronionych na terytorium USA jest tylko krokiem pośrednim. Wymagane jest też wprowadzenie ich do obrotu i sprzedanie. Wszystko to powoduje, że bezpośrednie powiazanie karteli ze skutkiem w postaci śmierci obywateli USA w wyniku przedawkowania jest niemożliwe w świetle pojęcia „napaści zbrojnej” czy ze strony państwa (Wenezueli) czy też ze strony struktury niepaństwowej działającej na jej terytorium przy założeniu, że Wenezuela świadomie i z rozmysłem nie walczy z kartelami bądź je efektywnie kontroluje. Po prostu – kartele działają inaczej niż grupy terrorystyczne, mają inne cele i przez to inne metody. Ich zwalczanie jest jednak domeną każdego państwa, natomiast prawo międzynarodowe wspiera przy tym zwalczanie przestępczości transgranicznej, narkotykowej i zorganizowanej.

Jeżeli jednak rzeczywistym zamiarem USA jest w istocie pod pozorem operacji antynarkotykowej dokonanie zmiany rządu w Wenezueli, to takie działanie nie jest możliwe do pogodzenia ze standardami ius ad bellum, o których traktuje ten komentarz. W prawie międzynarodowym nie ma obowiązku bycia państwem demokratycznym w sensie ustroju politycznego. Zgodnie z zasadą ze sprawy Tinnoco – także reżimy de facto korzystają z ochrony przewidzianej w KNZ. Nicolás Maduro bez wątpienia święty nie jest, ale nie jest to jeszcze dostateczny powód aby uzasadniać użycie siły wobec obcego państwa. Nie ma też znaczenia, czy USA uznają rząd Maduro czy też nie: w prawie międzynarodowym i stosunkach międzynarodowych ocenianie przez inne państwo konstytucyjności organów państwa drugiego to jak stąpanie po cienkim lodzie. Dawałoby to legalność absurdalnych argumentów o konieczności dokonywania interwencji (jak np. Rosja twierdzi uparcie względem Wołodymyra Zełenskiego i rządu Ukrainy) by „przywrócić prawowity rząd”, „zaprowadzić demokracje”, „obalić dyktatorów”.
Działania Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli to niestety kolejny od 2022 roku przykład ambiwalentnej postawy państw względem najistotniejszych zasad prawa międzynarodowego. To niestety nie są już – moim zdaniem – tylko precedensy, to już być może nowa praktyka aprobaty wojen natury prewencyjnej, pod płaszczem rzekomej legalności w świetle art. 51 KNZ czy prawa zwyczajowego.
Na koniec – absolutna ironia prawa międzynarodowego to kwestia neutralności i sprawa „odwróconej Ukrainy”. Skoro Wenezuela staje się ofiarą napaści, to ewentualne dostawy sprzętu wojskowego dla tego państwa np. z Chin czy Rosji będą zgodne z prawem międzynarodowym. Zwłaszcza, jeśli zgodziliśmy się w przypadku agresji Rosji na Ukrainę, że neutralność nie może zabraniać dostaw dla państw będących ofiarami napaści zbrojnej(!). To działa także w drugą stronę – państwa powinny się powstrzymywać od pomocy dla agresora – czyli w tej konfiguracji potencjalnie USA…
Mateusz Piątkowski – dr nauk prawnych, adwokat (Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi), adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Stypendysta Chicago–Kent College of Law. Specjalista prawa konfliktów zbrojnych; współtwórca podcastu „Lachowski i Piątkowski o prawie międzynarodowym”.



