17 lutego 2008 roku, podczas sesji lokalnego parlamentu, padła jednostronna deklaracja niepodległości Kosowa od Serbii. Osiemnaste urodziny Republiki Kosowa skłaniają do oceny jej dotychczasowych dokonań i poziomu dojrzałości.

Wojna w Kosowie zakończyła się ponad ćwierć wieku temu – pomimo to wielu wciąż kojarzy je z konfliktem. Od równo osiemnastu lat Kosowo jest niepodległą republiką. Państwo mierzy się z różnymi wyzwaniami zarówno w kontekście wewnętrznym, jak i międzynarodowym. Część z nich można uznać za rozwiązane, inne trwają, nierzadko blokując osiągnięcie kluczowych celów politycznych – ustabilizowanie relacji z Serbią oraz integrację euroatlantycką.
Deklaracja niepodległości z 2008 roku nadal stanowi temat sporu ekspertów w dziedzinie prawa międzynarodowego. Nic więc dziwnego, że priorytetem władz Kosowa stało się potwierdzenie jego podmiotowości przez jak najwięcej państw. Kwestia ta podzieliła środowisko międzynarodowe, którego zachowanie wymyka się ze schematów geopolitycznych. Pierwszym państwem, które uznało Kosowo był Afganistan, Prisztinę wsparła jedynie część „Zachodu”, a niektóre państwa uznanie niepodległości wycofały.
Kwestia oderwania Kosowa od Serbii jest na tyle niejednoznaczna, że bywa wykorzystywana nawet przez jej przeciwników – w dyskursie rosyjskim kazus Kosowa uzasadnia korzystne dla Moskwy separatyzmy w Ukrainie – na Krymie, w Doniecku czy Ługańsku. Przykład jednostronnej proklamacji niepodległości wzbudził zaś zaniepokojenie niektórych państw wieloetnicznych, które obawiają się, że Kosowo mogłoby stać się inspiracją dla emancypacji mniejszości czy irredentyzmu.
Dziś narodzone w 2008 roku państwo wkracza w „pełnoletność”. Kosowu zależy na dołączeniu do globalnych i regionalnych podmiotów międzynarodowych. Do sukcesów dyplomatycznych Prisztiny należy uzyskanie członkostwa w niektórych organizacjach, m.in.: Międzynarodowym Funduszu Walutowym, Komisji Weneckiej i Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Pomimo braku realnej szansy akcesji, 15 grudnia 2022 roku złożono oficjalny wniosek o przyjęcie do Unii Europejskiej.
Deklaracja niepodległości Kosowa silnie oddziałuje na relacje wewnątrzeuropejskie. Hiszpania, Słowacja i Rumunia, objawiając się starych lub potencjalnych separatyzmów na własnym terytorium, sprzeciwiały się kosowskiej niepodległości. Miało to negatywny wpływ na euroatlantyckie aspiracje władz w Prisztinie. Sceptycyzm tych państw ograniczają jednak prokosowskie gesty Unii Europejskiej np. wdrożona od stycznia 2024 roku liberalizacja zasad pobytu obywateli Kosowa w strefie Schengen.
Nie oznacza to jednak, że Bruksela jest bezkrytycznym sojusznikiem Prisztiny. Wręcz przeciwnie, Wspólnota naciska na Kosowo. Z jednej strony, by respektowało prawa zamieszkującej jego terytorium mniejszości serbskiej, z drugiej zaś – nawiązało konstruktywny dialog z Serbią. Są to warunki, od których uzależniona jest nie tylko europejska przyszłość Republiki, ale również szansa przyciągnięcia do kraju inwestycji zagranicznych.
Wspomniane kojarzenie Kosowa z wojną kontrastuje z faktem, że państwo dość szybko podniosło się z wojennych zniszczeń. Obrazuje to zarówno coraz lepszy stan infrastruktury, przede wszystkim drogowej, jak i stopniowe zwiększanie obecności zagranicznych, w tym „topowych” marek i przedsiębiorstw. Ważną rolę odgrywają tu projekty takie jak otwarty w marcu 2023 roku Prishtina Mall, a także liczna, pracująca na Zachodzie, diaspora.
Wielu obywateli Kosowa de facto żyje poza jego granicami, utrzymuje jednak bliskie i regularne związki z ojczyzną. Skutkuje to napływem zarabianych przez nich środków – gastarbeiterzy przysyłają pieniądze rodzinom, przeznaczają je na remontowanie lub nabywanie samochodów i nieruchomości, a także stymulują lokalne biznesy. Rzesze emigrantów wracają do Kosowa w trakcie urlopów – jest to szczególnie widoczne podczas wakacji i najważniejszych świąt.
Jak wspomniano, ważnym aspektem kosowskiej polityki jest uregulowanie statusu państwa i normalizacja stosunków z Serbią. Wbrew pozorom, nie są one szczególnie napięte – w kosowskich sklepach dostępny jest bogaty asortyment towarów wyprodukowanych w Serbii, a konflikty symboliczne – takie jak ten o tablice rejestracyjne pojazdów czy dokonywanie płatności w dinarach serbskich – stanowią temat przede wszystkim polityczny, opłacalny dla polityków obu stron.
Zarówno Kosowo, jak i Serbia dążą do zdobywania poparcia swoich stanowisk przez innych, przede wszystkim liczących się globalnych, aktorów stosunków międzynarodowych. Co istotne, oba państwa starają się utrzymywać dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Wzbudza to zrozumiałe kontrowersje. W Serbii dotyczą one np. inwestycji otoczenia Donalda Trumpa w przebudowę ikonicznych ruin Sztabu Generalnego – pamiątki bombardowania Jugosławii przez NATO w 1999 roku.
Związki Prisztiny z Waszyngtonem są o wiele silniejsze. Udział Amerykanów w kreowaniu i wspieraniu państwowości kosowskiej jest bezdyskusyjny, nie dziwi zatem, że USA cieszą się niezachwianą sympatią Prisztiny. Niektórzy badacze i obserwatorzy wprost krytykują niepodległość Kosowa jako produkt amerykańskiej polityki – element kontynuacji rozpadu Jugosławii, strategię osłabiania narodu serbskiego, a nawet akcję planowej islamizacji Bałkanów (!).
Najświeższym dowodem przywiązania Kosowa do patrona zza oceanu jest przyjęcie zaproszenia do powołanej przez Trumpa Rady Pokoju. Prezydentka Kosowa Vjosa Osmani była jednym z nielicznych zaproszonych do projektu przywódców, którzy podpisali kartę nowej organizacji podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. O ile w wielu państwach inicjatywa ta została zignorowana, dla Kosowa to prestiżowe wyróżnienie i potwierdzenie sojuszu z USA.
Kolejną kwestią świadczącą o ograniczeniach kosowskiej demokracji jest spór o działalność Specjalistycznych Izb Sądowych. Choć są one częścią systemu prawnego Kosowa, tworzą je eksperci międzynarodowi. Ich zadaniem jest rozpatrywanie spraw wrażliwych, dotyczących Armii Wyzwolenia Kosowa, UÇK. Oburzenie i protesty etnicznych Albańczyków wywołało oskarżenie o zbrodnie wojenne ówczesnych przywódców – wśród podejrzanych są Hashim Thaçi, Kadri Veseli i Jakup Krasniqi.
Z perspektywy kosowskiej są oni bohaterami, obrońcami Albańczyków przed krzywdzącymi ich Serbami. Podejmowane przez nich działania nie tylko nie były krytykowane, ale zagwarantowały im miejsca na najwyższych stanowiskach państwowych. Próba ich osądzenia przez „obce” instytucje została zatem odebrana jako podważenie kosowskiej narracji historycznej i atak na suwerenność dojrzałego już państwa. Niezadowolenie z działania Izb wyrazili politycy, a także tysiące demonstrantów.
Osiemnaste urodziny Republiki Kosowa to z jednej strony dowód trwałości idei państwowości odrębnej od albańskiej, z drugiej zaś – żywości konfliktu kosowskich Albańczyków z Serbami. Choć Kosowo wykorzystało niektóre z nadarzających się po uzyskaniu niepodległości okazji, wciąż nie jest w pełni uznanym podmiotem stosunków międzynarodowych. Dotychczasowe osiągnięcia są także przyćmiewane decyzjami, które nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem partnerów.
Maciej Adam Baczyński – absolwent filologii bałkańskiej, studiów bałtyckich (UMK) i stosunków międzynarodowych (UŁ). Interesuje się relacjami polityki z historią i kulturą, zwłaszcza w obszarze pamięci zbiorowej. Członek redakcji portalu „Obserwator Międzynarodowy”.


