Europa musi zdyskredytować samą ideę Rosji jako imperialnej potęgi. Najlepszym sposobem by tego dokonać jest upewnienie się, że Ukraina obroni swoją niepodległość i w dalszej perspektywie dołączy do Unii Europejskiej.

Strategia Rosji
W 2022 roku Rosji nie udało się szybkie opanowanie Kijowa i zmuszenie Ukrainy do kapitulacji. Skuteczna obrona Ukrainy i pomoc płynąca od państw zachodnich zmusiła Rosję do stopniowej zmiany swojej strategii.
Trzeci rok trwania wojny pokazał dobitnie jak wygląda współczesne pole bitwy. Wszechobecne rozpoznanie, zwiad satelitarny, drony i inne sensory pola walki sprawiły, że klasyczne prowadzenie działań wojennych stało się bardzo trudne i zdecydowanie faworyzuje obronę, a nie atak. Sztuka wojenna od zawsze stawiała na koncentrację sił na wybranych odcinkach w celu uzyskania lokalnej przewagi i efektu zaskoczenia przeciwnika, aby następnie przełamać jego obronę, okrążyć go i zmusić do kapitulacji. Ponieważ na współczesnym polu bitwy prawie niemożliwe stało się ukrycie własnych sił, równie niemożliwym stała się też koncentracja w celu uzyskania przewagi. Każde większe zgrupowanie wroga, bardzo szybko jest wykrywane i łatwe do zniszczenia za pomocą dronów, artylerii czy innych systemów do ataku z dystansu. Wobec takich realiów wojna stała się bardziej statyczna, bez wielkich przełamań i szybkich zwycięstw znanych z poprzednich wojen.
W trakcie trzech lat trwania wojny dokonała się prawdziwa rewolucja na polu bitwy dzięki wykorzystaniu dronów. Ich masowe zastosowanie zarówno na szczeblu taktycznym, a coraz częściej także strategicznym w praktyce codziennych zmagań Ukrainy z Rosją postawiło klasyczną sztukę wojenną na głowie. Dronowa rewolucja wymusza nie tylko nowe narzędzia, ale także nowe formacje, strategie i samą organizację armii. W 2022 roku wojna zaczynała się z użyciem, dywizji, brygad oraz batalionowych grup taktycznych. W 2025 roku coraz częściej obie strony konfliktu prowadzą działania za pomocą małych oddziałów, często w sile drużyny. Takie rewolucje w sztuce wojennej następują, gdy nowe technologie wymuszają fundamentalne przemyślenie sposobu prowadzenia wojen i formowania wojsk. Koncentracja na polu bitwy zostaje zastąpiona przez rozproszenie sił.
Szacuje się, że aż do 70 procent ofiar tej wojny to dzieło dronów. Są one tanie i proste w produkcji, Zazwyczaj jednorazowego użytku, pilotowane z odległości wielu kilometrów mogą atakować dowolne cele. Nurkują w okopy wroga, wlatują przez okna i szpary do budynków oraz wślizgują się do włazów pojazdów opancerzonych lub czołgów. Na polu bitwy nie ma już bezpiecznej osłony ani skutecznego ukrycia. Dawne sposoby i zasady prowadzenia wojny okazują się często nieskuteczne. Dla Polski i Europy jest to bezcenna lekcja. Te państwa które nie dostosują się do tej militarnej rewolucji na czas, nie tylko będą przegrywać bitwy, ale poniosą całkowitą klęskę na współczesnej wojnie.
Wobec niepowodzenia pierwotnej strategii Rosja musiała znaleźć inne sposoby na pokonanie Ukrainy. Obecnie Kreml próbuje rzucić Ukrainę na kolana za pomocą prowadzania wojny na wyczerpanie. Brak znaczących postępów w zajmowaniu terytorium Ukrainy sprawił, że wojna skupiła się na niszczeniu infrastruktury, bazy przemysłowej oraz ataków na ludność cywilną. Ukraina zresztą nie pozostaje dłużna i sama coraz skuteczniej atakuje cele wojskowe i przemysłowe wewnątrz Rosji. Szczególnie narażone na ataki są rosyjskie rafinerie, które są nieustannie nękane przez ukraińskie drony. Rosja szybko się uczy nowych zasad i sama rozpoczęła masową produkcję dronów i używania ich do atakowania celów na terytorium Ukrainy zamiast drogich rakiet i pocisków manewrujących.
Rosyjska strategia zwycięstwa ma dwa zasadnicze elementy. Pierwszym jest pokonanie Ukrainy w długotrwałej wojnie materiałowej na wyczerpanie. W takiej wojnie Rosja ma nad Ukrainą przewagę oraz wsparcie Chin, Iranu i Korei Północnej. Drugim elementem jest doprowadzenie do zatrzymania wsparcia dla Ukrainy płynącego z państw zachodnich. Jeżeli Rosji uda się wyeliminować lub znacznie ograniczyć to wsparcie Ukraina będzie musiała w końcu ulec i zgodzić się na rosyjskie warunki.
Jednym z warunków zwycięstwa dla Rosji jest więc odcięcie Ukrainy od pomocy z Zachodu. Rosja nie ma potencjału, aby wyeliminować tą pomoc bezpośrednio atakując NATO. Dlatego też, wojna informacyjna prowadzona przez Rosję jest ukierunkowana na zniechęcenie społeczeństw zachodnich do dalszego wspierania Ukrainy i wymuszenie zmian politycznych lub wręcz zmiana rządów na bardziej przychylne Rosji. W tym celu wykorzystywana jest propaganda antyukraińska. Dehumanizujący Ukraińców język wszechobecny w rosyjskich mediach i Internecie jest z powodzeniem przeszczepiany na polski grunt za pomocą armii botów i agentów wpływu. Uwypuklanie podziałów i resentymentów polsko-ukraińskich jest niewątpliwie bronią wykorzystywaną przez Rosję w wojnie informacyjnej. Z drugiej strony niedawne prowokacje z rosyjskimi dronami w polskiej przestrzeni powietrznej czy naruszaniem przestrzeni powietrznej państw bałtyckich przez rosyjskie lotnictwo ma zasiać strach w sercach i umysłach. Żerowanie na tych najniższych instynktach ludzkich, czyli strachu i pogardzie ma na poziomie psychologicznym złamać wolę walki w narodach sąsiadujących z Rosją. Zwłaszcza w Polsce i państwach bałtyckich. Mamy być pozostawieni z pytaniami: Czy chcemy umierać z Ukraińców? Po co mamy się narażać dla kogoś innego? Po co drażnić Rosję? Może Ukraina sama jest sobie winna?
Wszystkie te działania mają odciągać naszą uwagę od zasadniczych celów wojny informacyjnej Rosji, czyli od porzucenia Ukrainy przez Europę oraz od faktu, że Rosja zaatakowała system bezpieczeństwa w Europie, a nie samą Ukrainę. Pozbawiona pomocy i odizolowana Ukraina będzie w końcu musiała przegrać. Dokładnie z tymi elementami rosyjskiej strategii musimy sobie jako Europa skutecznie poradzić.
Europejska strategia przeciwko Rosji
Rosja nie zaatakuje państw NATO bez uprzedniego uporania się z Ukrainą. Dlatego tak ważne jest by nie ulegać presji w wojnie informacyjnej wymierzonej w broniącą się Ukrainę. Carl von Clausewitz zauważył w swoim klasycznym dziele „O wojnie”, że „maksymalne użycie siły na wojnie nie jest sprzeczne z jednoczesnym używaniem intelektu”. Oznacza to przemyślane działania wynikające ze zrozumienia strategii naszego wroga. Trzeba udoskonalać zdolności do obrony przed atakami na terytorium NATO. Musimy być także gotowi i wypracować procedury ataków odwetowych w odpowiedzi na ataki rosyjskie. Europa powinna mieć własne działania poniżej progu wojny, które będą skuteczną odpowiedzią na strategię zastraszania stosowaną przez Rosję. Musimy nauczyć się grać w grę, w którą Rosja gra z nami na naszych własnych zasadach.
Ostatecznym celem pomocy dla Ukrainy nie może już być niedopuszczenie do porażki Ukrainy. To był niewłaściwy cel. Na tym etapie konfliktu naszym celem powinno być zapewnienie klęski Rosji. Upewnienie się, że jej dążenie do zdobycia kolejnych terytoriów Ukrainy zostanie udaremnione. Pomoc w takim stopniu by doprowadzić do rozbicia znacznych sił zbrojnych Rosji tak by nie mogła już być zagrożeniem. Porażka Rosji na Ukrainie zagwarantuje bezpieczeństwo Polski i reszty Europy na kolejne dziesięciolecia. Realizacja tak określonych celów strategicznych musi się odbyć w sposób możliwie przekonujący i upokarzający dla Rosji. Wykazanie, że Rosja nie jest w stanie ujarzmić Ukrainy będzie gwoździem do trumny imperialnych zapędów Rosji.
Europa popełniała błąd strategiczny początkowo dozując Ukrainie broń w małych ilościach, aby nie prowokować rosyjskiej eskalacji. Od początku trwania konfliktu to zawsze Rosja była stroną eskalującą i robiła to właśnie zachęcana niezdecydowaniem Europy.
Po pierwsze, Europa musi przezwyciężyć kryzys wojskowo-przemysłowy i podjąć konkretne kroki w celu zwiększenia mobilizacji przemysłowej by zacząć produkować uzbrojenie szybciej i w większych ilościach niż Rosja. Celem powinno być stałe dozbrajanie Ukrainy przy jednoczesnej rozbudowie zdolności militarnych europejskiej części NATO. Własna, masowa produkcja dronów i systemów antydronowych nie powinna być problemem dla największych państw Europy.
Po drugie, Europa musi przezwyciężyć kryzys mentalny, który od początku trwania konfliktu wpływa na podejmowanie zdecydowanych decyzji wobec Rosji. Jak powiedział Franklin Delano Roosevelt „jedyną rzeczą jakiej musimy się obawiać jest sam strach”. Te słowa amerykańskiego prezydenta wypowiedziane w 1933 roku w obliczu Wielkiego Kryzysu w USA miały dodać otuchy by z odwagą przełamać paraliżujący strach, który był główną przeszkodą wyjścia z kryzysu. Dziś Europa stoi w obliczu swojego wielkiego kryzysu i pierwszym krokiem by go przezwyciężyć jest zdobycie się na odwagę do działania, a nie tylko bierne reagowanie na rozwój wydarzeń. Jeżeli Ukraina przegra z Rosją, kryzys w Europie tylko się pogłębi, a problemów do rozwiązanie będzie więcej.
Po trzecie, Europa musi zacząć skutecznie walczyć z rosyjską wojną informacyjną i dezinformacją. Z jednej strony poprzez eliminowanie z dyskursu prorosyjskich agentów wpływu i blokowanie armii rosyjskich trolli i botów panoszących się w mediach społecznościowych. Z drugiej strony poprzez edukację własnych społeczeństw z zagrożeń związanych z wojną informacyjną. Powinna być stale podnoszona świadomość i umiejętność weryfikowania informacji wśród obywateli. Warsztaty i szkolenia z medialiteracy oraz obrony przed manipulacją i dezinformacją powinny być tak samo istotne jak podstawowe szkolenie wojskowe dla obywateli.
Wreszcie, Europa musi zdyskredytować samą ideę Rosji jako imperialnej potęgi. Najlepszym sposobem by tego dokonać jest upewnienie się, że Ukraina obroni swoją niepodległość i w dalszej perspektywie dołączy do Unii Europejskiej. Siłowe ujarzmienie Ukrainy przez Putina i wciągnięcie jej w strefę wpływów Rosji byłoby strategiczną porażką Unii Europejskiej.
Putin kieruje się imperialnymi fantazjami w naśladowaniu rosyjskich przywódców takich jak Piotr Wielki czy Józef Stalin. Ewentualny następca Putina, z dużym prawdopodobieństwem, nie będzie lepszy. Putin tak bardzo rozbudził imperialne apetyty Rosjan, że ciężko będzie po prostu schować tego dżina z powrotem do butelki. Rosyjskie zamiary ekspansji i podporządkowania sobie sąsiadów pozostaną aktualne dopóki sama idea imperialna nie zostanie unicestwiona. Najlepsza droga żeby tego dokonać wiedzie przez niepodległą Ukrainę, która się obroni i dołączy z czasem do instytucji zachodnich.
Jeżeli pozbędziemy się kalek myślowych z czasów zimnej wojny oraz II wojny światowej zdamy sobie sprawę, że Rosja nie jest państwem aż tak potężnym jak chciałaby być postrzegana. Według danych Banku Światowego z 2023 roku PKB Rosji było tylko 2,5-krotnie wyższe niż PKB Polski. Prognozy na przyszłość są takie, że Rosja będzie się rozwijać gospodarczo trzy razy wolniej od Polski. Jeżeli weźmiemy pod uwagę całą europejską część NATO, z wyłączeniem USA, nasza przewaga gospodarcza nad Rosją jest wystarczająco duża. Trzeba ją tylko przekuć w przewagę wojskową.
Trzonem koalicji państw, na których przede wszystkim spoczywa obowiązek realizacji takiej strategii by przeszkodzić Rosji muszą być państwa wschodniej flanki NATO: Polska, Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia. Znają one rosyjską tyranię z pierwszej ręki i wiedzą, że muszą się jej przeciwstawić. Państwa skandynawskie, w szczególności Finlandia, są niemal tak samo zdecydowane i świadome zagrożenia. Wielka Brytania i Francja, są podobnie energiczne i zdeterminowane w długofalowym wspieraniu Ukrainy i obrony NATO. To właśnie na tej grupie państw powinna się opierać strategia przeciwko Rosji. Ich działania i argumenty powinny mobilizować resztę Europy, w tym oczywiście Niemcy. Europa ma wystarczający potencjał, aby przeciwstawić się Rosji, nawet z minimalnym wsparciem USA.
Dr Michał Woźniak – uzyskał tytuł doktora w obszarze nauk społecznych, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego w 2017 roku. Tematem rozprawy doktorskiej była „Polityka bezpieczeństwa USA w latach 2008-2016 i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski”.



