Rozpoczęcie kolejnej odsłony konfliktu zbrojnego USA i Izraela z Iranem przyniosło za sobą eskalację retoryki tak po stronie administracji amerykańskiej, jak i obecnego papieża, Leona XIV. Wokół eskalującego sporu „tiary i korony” pojawiają się coraz bardziej zaskakujące informacje dotyczące stanowisk i kontaktów dyplomatycznych obu stron. Jest to związane szczególnie z aktywnością Donalda Trumpa w mediach społecznościowych, którego wpisy dotykające również bezpośrednio postaci papieża, stanowią radykalne przeciwieństwo tradycyjnej dyplomacji.

Autor: dr Jakub Stępień
„Pokój z wami!” – tymi słowami, 8 maja 2025 roku, krótko po godzinie 18.00, papież Leon XIV zainaugurował swój pontyfikat.
Nie były to słowa przypadkowe, ani kurtuazyjne – zabieganie o zaprzestanie konfliktów na każdej płaszczyźnie życia społecznego stało się w ostatnich latach jednym z najważniejszych kierunków aktywności Stolicy Apostolskiej. Co więcej, jak wskazywano jeszcze przed konklawe zwołanym po odejściu papieża Franciszka w kwietniu zeszłego roku, właśnie ta kwestia pozostawała najistotniejszym wyzwaniem dla kolejnego następcy Świętego Piotra. Powodem tego stanu rzeczy był fakt nie tylko radykalnie postępujących podziałów społecznych, ale przede wszystkim coraz liczniejszych napięć na arenie międzynarodowej, w tym trwająca od 2022 roku agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, napięcia na linii Pakistan–Indie oraz wojna pomiędzy państwem Izrael a Hamasem (i innymi palestyńskimi organizacjami polityczno-militarnymi) w Strefie Gazy.
Waga i znaczenie komunikatów papieskich we współczesnym świecie
Stanowisko Biskupa Rzymu w tym aspekcie współczesnej rzeczywistości polityczno-społecznej, ze względu na specyficzną rolę oraz funkcje, jakie pełni papiestwo na arenie międzynarodowej, posiada niebagatelne znaczenie.
W pierwszej kolejności papież jest bowiem przywódcą wspólnoty religijnej, posiadającym – wynikający z tradycji i doktryny oraz usankcjonowany przepisami prawa kanonicznego – wpływ na wiernych Kościoła katolickiego. Działalność papieża – Najwyższego Kapłana, stanowi jeden z przejawów realizacji misji Kościoła, w tym przekazywania i propagowania nauczania katolickiego, którego integralnymi częściami pozostają: odrzucenie nieuzasadnionej przemocy, miłość bliźniego w wymiarze indywidualnym i wspólnotowym oraz dążenie do zachowania pokoju społecznego.
Co więcej, ze względu na historyczną i kulturową spuściznę Kościoła katolickiego, połączoną z realizacją szeregu zadań o charakterze pozareligijnym (obejmujących m.in. działalność edukacyjną, wychowawczą czy dobroczynną), urząd Biskupa Rzymu cieszy się określonym autorytetem również pośród członków niekatolickich czy niechrześcijańskich związków wyznaniowych oraz osób niewierzących.
Trzecim, niezwykle istotnym czynnikiem wpływającym na wagę stanowisk papieskich, pozostaje status Biskupa Rzymu na płaszczyźnie stricte politycznej – papież jest bowiem elekcyjnym monarchą absolutnym Stolicy Apostolskiej i Państwa Watykańskiego, pełnoprawnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych, który wyznacza określone kierunki polityki wyżej wymienionych podmiotów. Tym samym wypowiedzi głowy Kościoła należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach poleceń czy wskazówek dla katolików, ale również określonych komunikatów mających realny wpływ na kształt stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stolicą Apostolską i innymi państwami.
Aktywność dyplomatyczna Leona XIV
Powyższe rozważania stanowią niezbędny kontekst dla zrozumienia obecnego kształtu relacji pomiędzy Stolicą Apostolską a Stanami Zjednoczonymi, których niezwykle istotnym elementem pozostaje stosunek Leona XIV do kierunków polityki tak wewnętrznej, jak i międzynarodowej administracji Donalda Trumpa. Kontekst ten powinien zostać uzupełniony o dodatkowy element, jakim jest sama osoba obecnego Biskupa Rzymu – papież jest bowiem pierwszym w historii obywatelem Stanów Zjednoczonych wybranym na urząd głowy Kościoła, co również w zasadniczy sposób wpływa na dynamikę relacji tych podmiotów.
Właśnie ze względu na tę konkretną cechę, jak wskazuje się w debacie publicznej, Leon XIV od początku swojego pontyfikatu koncentrował się na stosunkowo niekonfrontacyjnym podejściu do prezydenta Stanów Zjednoczonych i realizacji jego programu politycznego, skupiając się na generalnej krytyce konkretnych zjawisk oraz uniwersalnych apelach o zaprzestanie przemocy oraz zakończenie wszelkich konfliktów zbrojnych. Tak było w przypadku spotkania z przedstawicielami korpusów dyplomatycznych różnych krajów w styczniu 2026 roku. Leon XIV, nie wymieniając konkretnych przypadków czy nazwisk polityków odpowiedzialnych za współczesny stan rzeczy, wskazał, iż zamiast drogi negocjacji, pokój poszukiwany jest przy pomocy broni oraz prób narzucania innym swojej dominującej pozycji. Zdaniem głowy Kościoła, tego rodzaju działania stanowią poważnie zagrożenie dla porządku opartego na prawie międzynarodowym, będącego podstawą pokojowego współistnienia wszelkich społeczności.
Celem takiej praktyki dyplomatycznej Biskupa Rzymu pozostaje w pierwszej kolejności próba uniknięcia zarzutów o opowiadanie się po konkretnej stronie sporu politycznego w jakimkolwiek kraju, w tym USA, wynikająca m.in. z zasad funkcjonowania wspólnoty Kościoła w stosunkach z państwami i do państw sformułowanych w nauczaniu Soboru Watykańskiego II.
Jednakże stanowisko Biskupa Rzymu stało się bardziej zdecydowane i jednoznaczne wraz z rozpoczęciem operacji „Epicka Furia”, czyli kolejnej odsłony działań sił zbrojnych USA oraz Izraela przeciwko Iranowi.
Stanowisko Leona XIV wobec retoryki członków administracji Trumpa towarzyszącej „Epickiej Furii”
Pewnego rodzaju zmiana języka stosowanego przez Leona XIV pozostaje, jak się wydaje, bezpośrednią konsekwencją nie tylko samej decyzji o rozpoczęciu i kontynuowaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie przez administrację Stanów Zjednoczonych, ale również retoryka samego prezydenta oraz członków jego gabinetu towarzysząca tejże decyzji.
Wkrótce po rozpoczęciu bombardowań Iranu, Sekretarz Wojny, Pete Hegseth, rozpoczął serię wypowiedzi podczas briefingów prasowych, w ramach których próbował nadać konfliktowi z Iranem cech niemalże wojny religijnej, poszukując w doktrynie chrześcijańskiej uzasadnienia dla działań Waszyngtonu oraz Tel-Awiwu. Na przełomie marca i kwietnia Hegseth starał się wpleść w uzasadnienie podejmowanych działań elementy teologii chrześcijańskiej, wykazując, że Bóg stoi po stronie armii amerykańskiej, cytując fragmenty Psalmu 114 („Błogosławiony Pan, opoka moja, który ćwiczy ręce moje do wojny, a palce moje do bitwy”), oraz podkreślając potrzebę modlitwy o zwycięstwo USA w imię Jezusa Chrystusa. Co więcej, Sekretarz Wojny nie wahał się z jednej strony uzupełniać tych wypowiedzi zapewnieniami o braku litości dla pokonanych przeciwników, z drugiej zaś wysnuwać paraleli pomiędzy uratowaniem jednego z pilotów zestrzelonego myśliwca F-15 do misterium Triduum Paschalnego, wskazując, że żołnierz został zestrzelony w Wielki Piątek, ukrywał się w Wielką Sobotę, by zostać uratowanym w Niedzielę Wielkanocną.
Tego rodzaju wypowiedzi spotkały się z wyraźną odpowiedzią Biskupa Rzymu. W kazaniu wygłoszonym podczas Mszy odprawionej w Niedzielę Palmową, Leon XIV oświadczył, iż Jezus Chrystus jest Królem Pokoju, Bogiem odrzucającym wojnę, „(…) którego nikt nie może wykorzystać do usprawiedliwienia wojny” i który „nie słucha modlitwy tych, którzy wojnę prowadzą”. Papież przytoczył także słowa proroka Izajasza, wskazując, iż Bóg nie wysłuchuje modlitw osób prowadzących wojny, ponieważ ich ręce „(…) pełne są krwi”.
Następca Świętego Piotra nie pozostał również bierny wobec stanowiska Donalda Trumpa dotyczącego potencjalnych działań, jakie może podjąć armia w związku z nieustępliwością władz irańskich wobec żądań strony amerykańskiej. W związku z niekorzystnym dla USA rozwojem wydarzeń na Bliskim Wschodzie, prezydent Trump zapowiedział w mediach społecznościowych kolejny atak na Iran, wskazując, iż „cała cywilizacja zostanie unicestwiona i nigdy się już nie podniesie”. Ten komunikat poprzedzał, opublikowany w Niedzielę Zmartwychwstania, wulgarny wpis poświęcony potrzebie bezzwłocznego „otwarcia” Cieśniny Ormuz, zakończony stwierdzeniem „Chwała Allahowi”, który przez część komentatorów został odebrany jako rodzaj szyderstwa tak z islamu, jak i chrześcijaństwa. Choć tym aktywnościom towarzyszyły również opinie przeciwne, wskazujące, iż podobna retoryka związana jest ze specyficznym stylem prowadzenia negocjacji przez obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, charakteryzującym się nadmierną eskalacją i hiperbolizacją języka, Leon XIV oświadczył jednoznacznie, iż jest to niedopuszczalne, by pojawiały się groźby tego typu wobec całej ludności Iranu (nie wymieniając jednakże, kto dokładnie sformułował wskazane groźby).

Analizując podane przykłady, można wskazać, iż dominującą cechą sposobu komunikowania swoich poglądów przez obecnego Biskupa Rzymu pozostaje konsekwencja. Papież – zgodnie z praktyką wypracowaną przez kolejne dziesięciolecia aktywności Stolicy Apostolskiej na arenie międzynarodowej – formułuje jasne i wyraźne stanowiska, unikając jednakże wskazania konkretnego katalogu adresatów tychże. Co istotne, następca Świętego Piotra posługuje się określonymi zwrotami oraz konkretnymi pojęciami, które pozwalają odbiorcom domniemywać, kogo Ojciec Święty ma w danej chwili na myśli. Jednocześnie wydaje się, iż ostatnie dni przynoszą dalszą konkretyzację języka Najwyższego Kapłana w stosunku do działań podejmowanych przez administrację amerykańską.
Leon XIV a elementy chrześcijańskiego nacjonalizmu w działaniach władz USA
W tym kontekście warto wskazać, iż kwestia tożsamości religijnej stanowi jeden z filarów zaplecza ideologiczno-doktrynalnego środowiska Donalda Trumpa. Przynależność do Kościoła katolickiego oraz regularną praktykę deklarują wiceprezydent J.D. Vance i Sekretarz Stanu Marco Rubio. Z kolei Donald Trump i Pete Hegseth podkreślają przywiązanie do wartości chrześcijańskich, aktywnie uczestnicząc w publicznych ceremoniach religijnych (w tym modlitwach czy nabożeństwach) organizowanych na terenie Białego Domu oraz Pentagonu. Podczas jednego z tego typu wydarzeń, mających miejsce w okresie wielkanocnym, doradczyni duchowa obecnego prezydenta USA, Paula White-Cain, porównała losy Donalda Trumpa do tego, co spotkało Jezusa Chrystusa. Jej zdaniem prezydent Trump, podobnie jak Nowotestamentowy Zbawiciel, został zdradzony, fałszywie oskarżony oraz aresztowany. Tego rodzaju stanowisko spotkało się z szeregiem negatywnych komentarzy ze strony tak osób duchownych, jak i wiernych świeckich.
Co więcej, jak wynika z informacji ujawnionych przez Military Religious Freedom Foundation, rozpoczęciu operacji wojsk amerykańskich w Iranie towarzyszyły przypadki indoktrynacji w duchu tzw. chrześcijańskiego nacjonalizmu, czyli ideologii zakładającej potrzebę zespolenia konkretnej wizji chrześcijaństwa z funkcjonowaniem we wszystkich aspektach życia obywatelskiego, w tym budowania tożsamości narodowej. Zdaniem zgłaszających tego rodzaju incydenty, niektórzy oficerowie prowadzący briefingi dla żołnierzy mieli oświadczać, iż wojna z Iranem ma być częścią „boskiego planu” i sygnałem do rozpoczęcia biblijnego Armagedonu. Jak wskazują analitycy, tego rodzaju ideologia jest zbieżna ze światopoglądem obecnego Sekretarza Wojny.
Odpowiedzią na to pozostają konkretne komunikaty Biskupa Rzymu, w których konsekwentnie wskazywana jest błędność wskazanych powyżej założeń. Dla przykładu, podczas audiencji udzielonej biskupom Kościoła chaldejskiego z Bagdadu, Leon XIV zaznaczył, iż „bluźnierstwo wojny” bezcześci określone rejony świata, żaden konflikt zbrojny nie posiada Bożego błogosławieństwa, zaś „(…) chrześcijanin nigdy nie stoi po stronie tego, kto wczoraj chwytał za miecz, a dziś zrzuca bomby”.
„Niewola awiniońska” jako forma eskalacji sporu dyplomatycznego?
Do tej pory ani rzeczniczka Białego Domu, ani prezydent Trump, ani żaden członek jego administracji nie ustosunkowali się bezpośrednio do stanowiska papieża. Jednakże w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja o spotkaniu pomiędzy nuncjuszem apostolskim w USA, Christophem Pierre, a Elbridgem Colbym, podsekretarzem obrony USA, do którego miało dojść w styczniu 2026 roku, po wygłoszeniu przez Leona XIV przemówienia do członków korpusów dyplomatycznych z całego świata.
Według portalu Free Press spotkanie nastąpiło z inicjatywy władz amerykańskich i miało być okazją do wyartykułowania przez podsekretarza Colby’ego niezadowolenia z powodu stanowiska Biskupa Rzymu, połączonego z podkreśleniem właściwie nieograniczonych możliwości działania wojsk amerykańskich i doradzeniem, by Kościół katolicki opowiedział się po stronie USA. Co więcej, jeden z obecnych podczas rozmowy urzędników miał przywołać ponadto argument niewoli awiniońskiej papieży w kontekście swoistej przestrogi dla papieża. W efekcie miało dojść do pogorszenia się stosunków dyplomatycznych pomiędzy USA i Watykanem. Jednakże, zarówno Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej, jak i Pentagon, zaprzeczyły, by tego rodzaju relacja była zgodna z prawdą, potwierdzając jednocześnie, że do samego spotkania doszło „w atmosferze wzajemnego szacunku”, podczas którego omawiano zagadnienia stanowiące przedmiot wspólnego zainteresowania.
Faktem jednak pozostaje brak konkretnych planów odbycia przez Leona XIV pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, czyli kraju swojego pochodzenia. Tego rodzaju sytuacja stanowi – podobnie jak duża część działań następców Świętego Piotra – określony komunikat na płaszczyźnie symbolicznej, którego treść nie jest trudna do zrozumienia. W tym wypadku nie można bowiem wykluczyć istnienia trudności i napięć pomiędzy władzami USA a Stolicą Apostolską.
Zarówno sam Donald Trump, jak i jego administracja, zdążył już zasłynąć niestandardowym podejściem do formułowania i realizowania polityki, czy to w wymiarze wewnątrzkrajowym czy międzynarodowym. Działania organów egzekutywy USA charakteryzują się specyficzną otoczką narracyjną, przepełnioną hiperbolą kształtowaną w duchu przesadnej widowiskowości, typowej raczej dla gwiazd przemysłu rozrywkowego, nie profesjonalnych dyplomatów czy doświadczonych polityków. W przypadku środowiska prezydenta Trumpa tego rodzaju przesada zahacza niezwykle często o kwestie religijne, służąc budowaniu określonej narracji przedstawiającej konkretne działania władz państwowych (noszących znamiona naruszeń prawa międzynarodowego) jako uzasadnione, ponieważ posiadają boską legitymację.
W tym kontekście formułowane przez papieża stanowiska jawią się nie tylko jako zrozumiałe, ale i niezwykle potrzebne – Biskup Rzymu wskazuje w nich na istotę nauczania Chrystusa, którym jest miłosierdzie, szacunek dla pokoju oraz odrzucenie przemocy, czyli pogląd niemalże biegunowo przeciwny do stanowisk członków administracji USA, również powołujących się przecież na nauki chrześcijańskiego Zbawiciela.
Biorąc pod uwagę wspomnianą konsekwencję oraz nieustępliwość w forsowaniu potrzeby poszanowania pokojowego współistnienia jako jednego z zasadniczych elementów bytowania chrześcijanina we współczesnym świecie przez Leona XIV z jednej strony, a temperament i sposób działania tak samego prezydenta Trumpa, jak i jego współpracowników, uzasadniony wydaje się wniosek, iż kolejne tarcia na linii Waszyngton-Stolica Apostolska są właściwie nieuniknione. Ciężko jednak sobie wyobrazić, w jaką stronę może eskalować ten konflikt, choć analiza dotychczasowej praktyki działania władz amerykańskich nie pozwala wykluczyć, iż, poza eskalacją komunikacyjną ze strony przedstawicieli egzekutywy, może dojść do pewnej formy represji członków wspólnoty Kościoła katolickiego (np. poprzez utrudnienie działalności katolickich kapelanów w wojsku czy służbach mundurowych).
Dr Jakub Stępień – adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. W swojej pracy naukowej zajmuje się analizą regulacji dotyczących relacji pomiędzy wspólnotami religijnymi i państwami oraz wybranymi zagadnieniami dotyczącymi porządku ustrojowego Stanów Zjednoczonych. Autor monografii „Stosunki państwa i Kościoła katolickiego w konstytucyjnym porządku III Rzeczypospolitej Polskiej”


