Ukraina i Polska są dziś nie tylko sąsiadami, lecz prawdziwymi partnerami strategicznymi, których łączy wspólne rozumienie zagrożenia ze strony Rosji oraz wspólna odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy Środkowo-Wschodniej. Polska konsekwentnie wspiera Ukrainę wojskowo, politycznie, humanitarnie i logistycznie. Na początku lutego 2026 roku premier Donald Tusk poinformował o niemal pełnej realizacji 47. pakietu pomocy oraz przygotowaniu 48. pakietu o wartości 200 mln złotych, a władze polskie podkreślały również pomoc dla Ukrainy w postaci generatorów i sprzętu energetycznego po rosyjskich atakach.

Autor: prof. Wasyl Ostapiak
Szczególne miejsce w tym partnerstwie zajmuje Lwów – miasto, które dla Ukrainy ma takie samo znaczenie cywilizacyjne jak Kraków dla Polski. Historyczne centrum Lwowa, podobnie jak historyczne centrum Krakowa, znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Są to miasta europejskiej pamięci, kultury, wiary, handlu i wolności. Dlatego uderzenie w Lwów to nie tylko atak na Ukrainę, lecz także atak na całe europejskie dziedzictwo. 24 marca 2026 roku rosyjski atak uszkodził obiekt w historycznym obszarze Lwowa, w tym zespół klasztoru Bernardynów oraz powiązany z nim zabytek w strefie UNESCO, po czym UNESCO oficjalnie wyraziło swoje zaniepokojenie.
Wydarzenia z 24 marca po raz kolejny pokazały, że Rosja prowadzi wojnę nie tylko przeciwko państwu ukraińskiemu, lecz także przeciwko pokojowemu życiu, kulturze oraz samej idei europejskiego bezpieczeństwa. Według danych międzynarodowych agencji i oficjalnych komunikatów ukraińskich, w ciągu około jednej doby Rosja użyła około 948 dronów uderzeniowych oraz 34 rakiet różnych typów; sama dzienna fala obejmowała ponad 550 bezzałogowców. W różnych raportach po ataku mówiono o co najmniej sześciu–ośmiu ofiarach śmiertelnych oraz dziesiątkach, a miejscami niemal stu rannych. We Lwowie ucierpiały budynki mieszkalne oraz zabudowa historyczna, co po raz kolejny pokazuje, że Moskwa świadomie uderza nie tylko w cele wojskowe, lecz także w przestrzeń cywilną i symbole ukraińskiej tożsamości.
Na tym tle jeszcze bardziej oczywista staje się potrzeba zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Po częściowym złagodzeniu ograniczeń dotyczących sprzedaży rosyjskiej ropy, które Stany Zjednoczone uzasadniały potrzebą stabilizacji rynku energetycznego, sama strona amerykańska przyznawała, że maksymalna dodatkowa korzyść dla Rosji mogła sięgnąć około 2 miliardów dolarów. Jednocześnie Reuters informował o wzroście rosyjskich dochodów energetycznych na tle skoku światowych cen ropy. Dla Ukrainy oznacza to bardzo prostą rzecz: każdy dodatkowy miliard w rosyjskim budżecie może zamienić się w nowe rakiety, drony i uderzenia na nasze miasta. Dlatego zaostrzenie sankcji to nie abstrakcyjna dyplomacja, lecz kwestia życia.
Nie mniej ważna jest kwestia obrony powietrznej. Ukraińskie i zachodnie źródła już ostrzegały, że zapasy rakiet do systemów Patriot są krytycznie niskie, a wojna na Bliskim Wschodzie stwarza ryzyko dalszego odciągania tych zasobów od Ukrainy. Dlatego Ukraina potrzebuje nie tylko nowych systemów Patriot i SAMP/T, lecz przede wszystkim nieprzerwanego dostarczania rakiet do nich. Nawet bardzo wysoka skuteczność obrony powietrznej nie zmienia faktu, że masowość ataków wyczerpuje zapasy przechwytujących pocisków i działa na wyniszczenie całego systemu ochrony miast.
Równie oczywista jest konieczność wprowadzenia sankcji wtórnych wobec firm i pośredników w krajach trzecich, które pomagają Rosji omijać embargo technologiczne. Ukraina już nakładała sankcje na zagranicznych dostawców komponentów do rosyjskich dronów i rakiet, wskazując bezpośrednio na rolę firm z Chin, przestrzeni postsowieckiej, ZEA i innych jurysdykcji w zapewnianiu rosyjskiej produkcji wojskowej. Oznacza to, że łańcuchy dostaw nie zostały jeszcze ostatecznie przerwane, a więc Zachód musi działać szybciej i zdecydowanie.
Osobno należy mówić o finansowej odpowiedzialności Rosji. Unia Europejska już bezterminowo zamroziła rosyjskie aktywa suwerenne w UE – chodzi o około 210 miliardów euro – a instytucje europejskie równolegle poszukują mechanizmów, które pozwolą wykorzystać powiązane z nimi środki na wsparcie Ukrainy. W tym kontekście całkowicie logiczne jest przyspieszenie decyzji umożliwiających wykorzystanie zysków lub innych instrumentów finansowych związanych z zamrożonymi rosyjskimi aktywami na odbudowę ukraińskiej infrastruktury i wzmocnienie obrony. Agresor musi zapłacić za zniszczenia, które sam spowodował.
Polska w tej walce jest dla Ukrainy nie peryferyjnym sojusznikiem, lecz jednym z kluczowych partnerów. Rozumie to, co dziś jest już oczywiste dla każdego odpowiedzialnego Europejczyka: jeśli Ukraina upadnie, kolejnym celem destabilizacji stanie się cały region. Jeśli jednak Ukraina się utrzyma i zwycięży, będzie to również zwycięstwo Polski, zwycięstwo Europy i całej wspólnoty państw demokratycznych. Lwów i Kraków to nie tylko piękne miasta po dwóch stronach granicy. To dwa symbole jednej europejskiej cywilizacji. I właśnie dlatego wsparcie Polski dla Ukrainy nie jest gestem współczucia, lecz strategią wspólnego zwycięstwa.
Wasyl Ostapiak – dr hab., profesor w Katedrze Zarządzania i Administracji Publicznej Państwowego Uniwersytetu Technicznego Nafty i Gazu w Iwano-Frankiwsku (Iwano-Frankiwsk, Ukraina)


