Druga misja Li Huia ws. Ukrainy – koniec gry pozorów?

W dniach 2 – 11 marca br. odbyła się druga misja dyplomatyczna w sprawie „politycznego rozwiązania kryzysu ukraińskiego” specjalnego wysłannika rządu ChRL ds. euroazjatyckich Li Huia. Podobnie jak w trakcie pierwszej misji w maju 2023 r., na trasie Li Huia (byłego ambasadora ChRL w Rosji) znalazły się Moskwa, Bruksela, Warszawa, Kijów, Berlin i Francja, choć w innej kolejności – poprzednio chiński dyplomata rozpoczął rozmowy od Ukrainy, a skończył w Rosji.

Źródło: https://www.osa.uni.lodz.pl/publikacje/blog-osa/szczegoly/druga-misja-li-huia-ws-ukrainy-koniec-gry-pozorow

Autor: dr Bartosz Kowalski

W chińskich komunikatach dotyczących przebiegu poszczególnych spotkań eksponowano przede wszystkim (pozorną) neutralność Pekinu, który opowiada się za jak najszybszym zakończeniem konfliktu i gotowość do pełnienia roli mediatora. Większość rozmówców chińskiego dyplomaty miało również wyrażać „wdzięczność” Chinom za zaangażowanie się w wysiłki na rzecz pokoju i rozmów.

W tym duchu utrzymana była również informacja nt. pierwszego spotkania w Moskwie, gdzie 2 marca Li Hui rozmawiał z wiceministrem spraw zagranicznych Michaiłem Galuzinem, którego zapewnił o gotowości Chin do mediacji między Rosją, Ukrainą i pozostałymi stronami. Natomiast wg informacji rosyjskiego MSZ, w przebiegającej w przyjaznej atmosferze rozmowie wskazano, że „jakakolwiek dyskusja na temat politycznego i dyplomatycznego rozwiązania [konfliktu] jest niemożliwa bez udziału Rosji i uwzględnienia jej interesów bezpieczeństwa. Jednocześnie zauważono, że ultimatum stawiane Rosji przez Kijów i Zachód oraz związane z nim formy ,,dialogu” tylko podważają perspektywy ugody i nie mogą służyć jako podstawa rozwiązania [konfliktu]”. Rosyjski punkt widzenia w dużym stopniu nakreślił przebieg dalszych rozmów w Europie, w których Li Hui powielał stanowisko Moskwy.

4 marca w Brukseli wysłannik chińskiego rządu rozmawiał z przedstawicielami Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESSZ) Michaelem Siebertem i  Niclasem Kvarnströmem. Chińskie MSZ w krótkim komunikacie poinformowało jedynie o „wymianie poglądów” w sprawie Ukrainy, co wskazuje na poważną różnicę zdań w tej kwestii. Li Hui miał również wyrazić stanowczy sprzeciw wobec wpisania chińskich firm na listę sankcji przeciw Rosji i wezwał do bezwarunkowego ich usunięcia z tejże listy. Jednak treść chińskiego komunikatu znacząco różniła się od informacji przedstawionej przez UE –  urzędnicy ESSZ poinformowali chińskiego dyplomatę, że suwerenność i integralność terytorialna Ukrainy musi być podstawowym warunkiem jakichkolwiek rozstrzygnięć końcowych. Zwrócono również uwagę, że rosyjska wojna jest zagrożeniem egzystencjalnym dla UE, a chińska postawa wobec wojny ma negatywny wpływ na relacje z UE. Ponadto wyrażono oczekiwanie, że Chiny natychmiast wezwą Rosję do bezwarunkowego wycofania wojska i sprzętu z całego terytorium Ukrainy w jej międzynarodowo uznanych granicach. UE nalega również, aby Chiny zaprzestały dostarczania urządzeń i technologii podwójnego zastosowania, wykorzystywanych przez rosyjski przemysłowi zbrojeniowy.

Podobne rozbieżności informacyjne można zaobserwować po konsultacjach Li Huia z wiceministrem spraw zagranicznych RP Teofilem Bartoszewskim 6 marca w Warszawie. Zdawkowy komunikat strony chińskiej, kładący nacisk na wdzięczność Polski za zaangażowanie się Pekinu w mediacje, kontrastował z informacją polskiego MSZ, akcentującą krytykę chińskiego wsparcia dla Rosji i brak przyzwolenia na jakiekolwiek próby usprawiedliwiania agresji ,,uzasadnionymi obawami bezpieczeństwa”. Jednocześnie minister Bartoszewski docenił sprzeciw Chin wobec rosyjskich gróźb nuklearnych, wyrażając nadzieję na konkretne działania Pekinu na forum międzynarodowym w tym zakresie.

Jeszcze większą asymetrią charakteryzują się chińskie i ukraińskie komunikaty dotyczące konsultacji Li Huia w Kijowie, z udziałem m.in. wpływowego szefa gabinetu prezydenta Zełenskiego Andrija Jermaka, wicepremier i minister gospodarki Julią Swiridenko, ministra spraw zagranicznych Dmytro Kułeby oraz przedstawicieli armii i służb wywiadowczych. Odnosząc się do trwającego zaledwie pół dnia pobytu Li Huia, władze Chin poinformowały jedynie o „szczerych i przyjacielskich rozmowach nt. kryzysu ukraińskiego”. Natomiast wg obszernego sprawozdania kancelarii prezydenta Ukrainy, chińskiego dyplomatę zapoznano z sytuacją na froncie, funkcjonowaniem „korytarza zbożowego”, ochroną jeńców cywilnych, kwestią powrotu ukraińskich dzieci deportowanych przez Rosję i zagrożeniami związanymi z zajęciem przez Rosję Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej (ZPJ). Ponadto, chińskiej delegacji przedstawiono szczątki północnokoreańskiej rakiety oraz inne elementy uzbrojenia dostarczanego Moskwie przez państwa trzecie.

Należy odnotować, że strona ukraińska nie krytykowała bezpośrednio Chin za wspieranie Rosji, zamiast tego formułując postulaty, których faktycznym adresatem był Kreml, m.in.  w zakresie zakończenia deportacji ukraińskich dzieci do Rosji, wymiany jeńców wojennych, udzieleniu Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa nuklearnego, czy opuszczenia ZPJ. Narracja ta wskazuje, że choć Kijów nie ma złudzeń odnośnie do chińskiego parasola nad Kremlem w czasie wojny, to jednocześnie nie może sobie pozwolić na to, żeby Pekin stały się jego wrogiem. Wskazówką w tym względzie jest nieoczekiwane odwołanie przez prezydenta Zełeńskiego szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksija Daniłowa. Jego nagła dymisja wiązana jest z dosadną krytyką Li Huia i chińskich propozycji pokojowych, którą 19 marca ukraiński polityk wygłosił publicznie.

Pod koniec tournée Li Hui odwiedził Niemcy i Francję, które w ogóle nie opublikowały komunikatów na temat spotkań z chińskim wysłannikiem, co można interpretować jako dowód na wyraźną różnicę zdań. W rozmowie z sekretarzem stanu w MSZ RFN Thomasem Baggerem, Li Hui  zadeklarował, że Chiny są skłonne do współpracy przy organizacji konferencji pokojowej, ale „w odpowiednim czasie”  i „z równym udziałem wszystkich stron”. Innymi słowy, chiński dyplomata dał do zrozumienia, że bez przedstawicieli Rosji, Pekin nie usiądzie do rozmów w sprawie Ukrainy. Warto odnotować, że Thomas Bagger to były ambasador RFN w Polsce, który w ub. roku przekonywał na łamach „Tygodnika Powszechnego”, że „imperialna wojna Rosji” wyznaczyła przełom w polityce Berlina – w sytuacji, gdy „bezpieczeństwo w Europie musi być w przewidywalnym czasie organizowane przeciw Rosji, a nie z Rosją”.

Z kolei na spotkaniu w Paryżu, 11 marca, Li Hui próbował odwoływać się do francuskiej nostalgii za „autonomią strategiczną”, wskazując, że „Chiny i Francja, jako dwa niezależne i ważne państwa o globalnym oddziaływaniu”, powinny kształtować pokojowy i stabilny świat wielobiegunowy oraz zapewnił, że Pekin chce utrzymywać z Paryżem ścisłą komunikację w sprawie „kryzysu ukraińskiego”. Pomimo że przedstawiciele francuskich władz zapewniają, że nie zaprzestaną wspierania Ukrainy, to należy odnotować, że również Władimir Putin nie wyklucza, że Francja może odegrać rolę w negocjacjach pokojowych.

Rosja kończy chińską grę pozorów?

Choć w przeciwieństwie do ub. roku w agendzie drugiej rundy konsultacji Li Huia w Moskwie nie znalazło się spotkanie się z ministrem spraw zagranicznych Sergiejem Ławrowem i wiceministrem Andriejem Rudenką, to do rozmów w tym gronie doszło dwa tygodnie później, gdy chiński dyplomata odwiedził Rosję ponownie, tym razem jako obserwator wyborów prezydenckich, które w chińskim komunikacie uznano za „demokratyczne, transparentne i uczciwe”. W rozmowie z Li Hui, 18 marca, Sergiej Ławrow opowiedział się za rozwiązaniem konfliktu na drodze negocjacji, ale pod pewnymi warunkami: Rosja nie będzie uczestniczyć w wydarzeniach promujących „propozycje Zełeńskiego” (10-punktowy plan pokojowy), a rozpoczęcie procesu negocjacyjnego powinny być poprzedzone powrotem Kijowa do rozmów z Moskwą, wstrzymaniem (zachodnich) dostaw uzbrojenia do Ukrainy oraz uznaniem „uzasadnionych interesów Rosji”.

W ten sposób druga misja Li Huia rozpoczęła się i de facto zakończyła się w Rosji, określając chińskie stanowisko w czasie rozmów z pozostałymi stronami. Wobec odzyskania inicjatywy na froncie, Moskwa postawiła publicznie warunki, które obecnie utrudniają (a wręcz wykluczają) dalszą „chińską grę pozorów” i angażowanie się Chin w jakiekolwiek inicjatywy pokojowe podejmowane przez Ukrainę i jej sojuszników, które Pekin mógł wykorzystywać np. jako element nacisku na UE w sporze nt. dostępu do rynku samochodów elektrycznych.

Na brak wymiernych efektów działań Li Huia wydaje się również wskazywać fakt, że – w przeciwieństwie do ubiegłego roku – po powrocie dyplomaty do Chin nie zorganizowano „otwartej” konferencji prasowej, a jedynie briefing dla zagranicznych dyplomatów i przedstawicieli mediów. Zgodnie z krótką informacją, Li Hui poinformował, że zaangażowanie Chin w „dyplomację wahadłową” jest doceniane przez wszystkie strony, a jego rozmówcy mieli wyrazić nadzieję, że Chiny jako stały członek Rady Bezpieczeństw ONZ i przyjaciel zarówno Rosji, jak i Ukrainy, jeszcze konstruktywniej zaangażują się w polityczne rozwiązanie „kryzysu ukraińskiego”. Podsumowując efekty swej drugiej misji dyplomatycznej Li powiedział, że ,,każda ze stron obstaje przy swoim stanowisku i istnieje znaczna różnica w rozumieniu zagadnień rozmów pokojowych”.

Jednocześnie Li Hui rozwiał nadzieje Ukrainy i państw ją wspierających odnośnie do uczestnictwa Chin w nadchodzącej konferencji pokojowej w Szwajcarii bez uwzględniania oczekiwań Rosji. Chiński dyplomata zadeklarował, że takie spotkanie powinno odbyć się przy obustronnej aprobacie Rosji i Ukrainy, równym udziale każdej ze stron i „uczciwej dyskusji” nad planami pokojowymi każdej z nich. Li Hui wyjaśnił również, że od czasu spotkania w Arabii Saudyjskiej, Chiny nie uczestniczą w konferencjach międzynarodowych nt. „kryzysu ukraińskiego”, ponieważ nie zaprasza się na nie Ukrainy i Rosji i omawia się jedynie propozycje pokojowe jednej ze stron.

Przebieg drugiej rundy rozmów Li Huia w Europie pokazał, że Chiny zasadniczo nie zmieniają podejścia do wojny w Ukrainie, choć zaczęły otwarcie wskazywać na potrzebę uwzględnienia postulatów Rosji. Tematy poruszone w Warszawie, Berlinie i w Paryżu będą wkrótce kontynuowane na najwyższym szczeblu: kanclerz Scholz i prezydent Duda planują wizyty w Chinach, odpowiednio w kwietniu i czerwcu, a w maju przewodniczący Xi Jinping będzie rozmawiał w we Francji z prezydentem Macronem.

Dr Bartosz Kowalski – doktor nauk politycznych; analityk; adiunkt w Ośrodku Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego; specjalizuje się w polityce zagranicznej Chin oraz rozwoju społecznym i politycznym Chin Zachodnich.

Tekst publikujemy dzięki uprzejmości Autora. Oryginalna wersja artykułu znajduje się tu.

Redakcja

Serwis Obserwator Międzynarodowy, jest niezależnym tytułem prezentującym wydarzenia i przemiany zachodzące we współczesnym świecie.

No Comments Yet

Comments are closed