Polska-Szwecja, czyli Potop, pokój oliwski i EURO 2020

W terminologii piłkarskiej przyjmuje się, że gospodarz jest wymieniany zawsze na pierwszym miejscu w zapisie meczu. W ujęciu historycznym, zestawienie meczu Polska-Szwecja było niestety zgodne z tradycją piłkarską, bowiem najpoważniejszy konflikt pomiędzy tymi państwami toczył się na terytorium „gospodarza”, czyli Rzeczpospolitej Obojga Narodów w latach 1655-1660, przynosząc jedną z największych katastrof geopolitycznych w historii Polski.

Oblężenie Jasnej Góry / fot. Franciszek Kondratowicz – Image taken bu User:Mathiasrex Maciej Szczepańczyk, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4838521

Autor: dr Mateusz Piątkowski

Potop szwedzki wpisuje się w dramatyczną historię Europy I połowy XVII wieku, gdy zachodnią częścią kontynentu targnęła wyniszczająca tzw. Wojna trzydziestoletnia (1618-1648) pomiędzy obozem protestanckim a obozem Habsburgów. Wraz z potopem szwedzkim, konflikt ten można nazywać jedną z pierwszych wojen o charakterze totalnym, którego konsekwencje było odczuwane powszechnie, zwłaszcza przez ludność cywilną. Armie zawodowe, złożone często z najemników przemierzające wielkie odległości, podążające od jednego pola bitwy do drugiego, pozostawiały za sobą zgliszcza i ruiny. W tym samym okresie niewielka ludnościowo Szwecja była w stanie wyekwipować niezwykle dobrze zorganizowaną i dowodzoną przez wybitnych dowódców (takich jak słynny „Lew Północy” – Gustaw Adolf) siłę zbrojną, która uratowała państwa protestanckie od klęski w erze Wojny trzydziestoletniej, a w 1655 roku rzuciła wyzwanie ówcześnie największemu terytorialnie państwu Europy – Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Oczywiście, do sukcesu Szwedów w pierwszej kolejności nie przyczyniła się tylko karność i dyscyplina szwedzkich żołnierzy, ale również wydatna (a być może przesądzająca) postawa części polskiej magnaterii i szlachty (słynna zdrada pospolitego ruszenia pod Ujściem, faktyczna secesja Wielkiego Księstwa Litewskiego na podstawie układu w Kiejdanach). Dopiero niszczycielska siła wrogiego najazdu, połączona z ryzykiem faktycznej utraty państwowości na skutek działań wojsk moskiewskich i kozackich na wschodzie Rzeczpospolitej, doprowadziły do zwycięskiego powstania, które zakończyło się pokonaniem Szwedów.

Trudno oszacować skalę strat spowodowanych szwedzkim Potopem. Wielu specjalistów uważa, że w istocie atak północnego sąsiada spowodował większą zapaść demograficzną i kulturową niż II wojna światowa. Ostrożne szacunki podnoszą, że w trakcie konfliktu mogło zginąć nawet do ok. 40% mieszkańców Rzeczpospolitej, przyczyniając się walnie do późniejszego upadku państwa w XVIII wieku. Historia niemal każdej miejscowości informuje o wielkich zniszczeniach ludnościowych i infrastrukturalnych poniesionych w trakcie Potopu. Wystarczy przypomnieć historie polskich zamków wnoszonych w czasach Kazimierza Wielkiego, z których niemal każdy popadł w ruinę w wyniku wojny polsko-szwedzkiej w latach 1655-1660. Wielkie straty poniosła polska kultura, a zdobycze wojenne z tego okresu są prezentowane w muzeach i bibliotekach na terenie Szwecji, zwłaszcza w Bibliotece Uniwersyteckiej w Uppsali.

Pomimo jednoznacznej oceny moralnej, działania wojsk szwedzkich trudno uznać za naruszenie ówczesnych reguł prawa międzynarodowego obowiązującego w wojnie. Nie potępiali ich wyraźnie tzw. ojcowie prawa międzynarodowego: Grocjusz i Gentili. Zwyczajowo uważano za legalną np. praktykę plądrowania zdobytych miejscowości i miast, zakazaną wyraźnie dopiero na gruncie Konwencji haskich z 1899 i 1907 roku. Działo się to pomimo faktu, że już w 1621 roku Gustaw Adolf II przyjął tzw. Artykuły Wojenne (Krigsartiklar) przewidujące odpowiedzialność karną żołnierzy za przestępstwa gwałtu, „nieautoryzowanego plądrowania”, pustoszenia kościołów i szpitali, ataków na dzieci oraz osoby starsze. Dokumentom tym nie towarzyszyło przestrzeganie ich w praktyce i na pierwsze reguły w tym względzie społeczność międzynarodowa musiała oczekiwać ok. 300 lat.

Potop szwedzki i wyniszczający konflikt został zakończony traktatem z Oliwy z 1660 roku, który zasadniczo opierał się na zasadzie status quo ante bellum, powracając do stanu obowiązującego sprzed 1655 roku. Zgodnie z postanowieniami umowy, strona szwedzka zobowiązywała się do zwrotu zagrabionych archiwów i bibliotek. Było to faktycznie jedyne postanowienie, które powodowało powstanie zobowiązania międzynarodowego ze strony szwedzkiej. Jeszcze w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów zwracano się z negatywnym skutkiem do strony szwedzkiej o zwrot zagrabionych dóbr.

Powstaje w związku z tym pytanie, czy współczesna Polska wciąż może wymagać wykonania od Szwecji zobowiązania zaciągniętego ponad 350 lat temu? Warto zwrócić uwagę, że w międzyczasie doszło do utraty przez Polskę niepodległość w 1795 roku, co ma swoje implikacje prawnomiędzynarodowe, zwłaszcza w ocenie problemu sukcesji traktatów. W tym kontekście problem ewentualnych reparacji szwedko-polskich sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy powstałe po 123 latach niewoli państwo polskie w 1918 roku było kontynuatorem międzynarodowym (tzw. kontynuacja ius postlimini) I Rzeczpospolitej (Rzeczpospolitej Obojga Narodów), czy też w istocie jest państwem nowym, wolnym od wszelkich zobowiązań o charakterze „historycznym”. Zagadnienie to wydaje się być wciąż przedmiotem pewnej dyskusji naukowej, chociaż więcej argumentów przemawia za przyjęciem koncepcji wskazującej, że II Rzeczpospolita jest w sensie prawnomiędzynarodowym bytem odmiennym od I Rzeczpospolitej (oddzielając od powyższego oczywiście tradycje o charakterze historyczno-kulturowo-politycznym). Z pewnością w toku dyskusji na temat aktualności zobowiązania Szwecji z pokoju oliwskiego ten argument będzie podnoszony.

Abstrahując od powyższego, z pewnością za zwrotem zagrabionego mienia przemawiają silne względy moralne i dobrosąsiedzkie (z zachowaniem ważnej optyki strategicznej odnoszącej się do współczesnych stosunków polsko-szwedzkich). Z tych samych powodów, w 1974 roku ówczesny premier Szwecji Olof Palme podarował zrabowaną w okresie potopu tzw. Rolkę sztokholmską, będąca przedstawieniem orszaku ślubnego Zygmunta III Wazy. Warto również przypomnieć o wydatnej pomocy rządu szwedzkiego dla miast i miejscowości na Dolnym Śląsku w okresie tzw. Powodzi Tysiąclecia w 1997 roku. Tego typu żądania nie są także zupełnym novum na gruncie stosunków międzynarodowych – od wielu bowiem lat nieustające prośby o zwrot elementów Akropolu znajdującego się w British Museum w Londynie stara się rząd grecki.

Na zakończenie, pisząc ten tekst na dzień przed ważnym meczem na EURO 2020, warto nawiązać do potencjalnego starcia przysłowiowej „husarii” (reprezentacji Polski) i „Wikingów” (drużyny Szwecji), przypominając, że w bitwie pod Tczewem w 1627 roku, to właśnie wojska szwedzkie dowodzone przez Lwa Północy zatrzymały, stosując nowatorskie techniki walki i trudny teren, szarże polskiej jazdy.

Zatem, czy w EURO 2020 powtórzymy jeden z sukcesów z XVII wieku, czy jednak doznamy sromotnej porażki jak też bywało to nieraz w starciach sprzed kilku stuleci?

Mateusz Piątkowski – dr nauk prawnych, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, adwokat (Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi). Stypendysta Chicago–Kent College of Law. Specjalista prawa konfliktów zbrojnych.

Redakcja

Serwis Obserwator Międzynarodowy, jest niezależnym tytułem prezentującym wydarzenia i przemiany zachodzące we współczesnym świecie.

No Comments Yet

Comments are closed