Adw. Mateusz Piątkowski: „Bombardowanie Wielunia przypadło na czasy tzw. legalnego bezprawia” [ANALIZA]

1 września 1939 roku na uśpionych mieszkańców Wielunia spadły bomby, zwiastujące nie tylko początek straszliwego konfliktu, ale także całkowitą degradację prawa obowiązującego w wojnie. Jak bombardowanie Wielunia, wydarzenia, które rozpoczęło II wojnę światową, należy ocenić z perspektywy prawa międzynarodowego? Czy bombardowania powietrzne były jakkolwiek unormowane w tamtej dobie, i jak sytuacja przedstawia się dziś? Analiza adwokata Mateusza Piątkowskiego, doktoranta z Katedry Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.

Zniszczenia po nalocie w Wieluniu (ze zbiorów Muzeum Ziemi Wieluńskiej w Wieluniu) / fot. Wikipedia

Autor: Mateusz Piątkowski

W kontekście działań powietrznych warto przytoczyć w tej mierze słowa brytyjskiego dowódcy Bomber Command słynnego Arthura ‚Bombowca” Harrisa, który wskazał, że „prawo międzynarodowe może być przywoływane na różne sposoby, ale jeśli chodzi o kwestię użycia lotnictwa w czasie wojny, takie prawo nie istnieje zupełnie”.

By zrozumieć istotę problemu należy cofnąć się o około 30 lat do roku 1907 roku. To właśnie w tym czasie odbywała się tzw. Druga Konferencja Pokojowa w Hadze, której przedmiotem było m.in stworzenie kodeksu praw i zwyczajów wojennych. Działania delegatów były ograniczone przedmiotowo do dwóch płaszczyzn prowadzenia działań zbrojnych: lądu oraz morza. W tym samym czasie lotnictwo znajdowało się technicznie dopiero na etapie sterowców i balonów, a pierwsze konstrukcje statków powietrznych cięższych od powietrza znajdowały się w fazie wczesnych prototypów.

Paradoksalnie, już w erze balonów i sterowców zarówno koła ekspertów prawa wojny, jak i specjaliści lotniczy dostrzegali możliwość wykorzystania ich jako platformy do zrzucania pocisków. Szczególne zainteresowanie w tej mierze wywoływał potencjał areostatów (dawna nazwa sterowców), posiadających znaczny zasięg, dostateczną sterowność oraz udźwig pozwalający na przenoszenie uzbrojenia. Z tego też tytułu w 1899 roku podczas tzw. Pierwszej Konferencji Pokojowej w Hadze delegaci najważniejszych mocarstw zdecydowali się przyjąć tzw. Deklarację w sprawie zakazu zrzucania ładunków wybuchów z balonów lub innych „podobnie działających środków”. Dokument ten był w istocie czasowym moratorium bombardowania powietrznego, o pięcioletnim okresie obowiązywania.

W okresie pomiędzy Pierwszą a Druga Konferencją Pokojową w Hadze, w 1903 roku bracia Wright dokonali pierwszego oblotu  statku powietrznego cięższego od powietrza. Osiągnięty przełom technologiczny wyraźnie sygnalizował możliwości rozwoju lotnictwa i jego potencjału militarnego. Z tego też powodu, w 1907 roku, główne mocarstwa odmówiły przedłużenia stosowania moratorium z 1899 roku, które popierały mniejsze państwa. Jako pewien kompromis delegacja francuska zaproponowała rozwiązanie o charakterze stałym. Zdecydowano bowiem dopisać do treści art. 25 regulaminu haskiego z 1907 roku zapis, który zabraniał atakowania (bombardowania) „w jakikolwiek sposób niebronionych miast, osad, wsi oraz budynków”. Sformułowanie „w jakikolwiek sposób” zgodnie z zapisami prac przygotowawczych odnosiło się właśnie m.in do bombardowań powietrznych. Przedłożony projekt uzyskał powszechną akceptację. Z jednej strony wprowadzono ograniczenia w działaniach lotniczych o charakterze stałym, z drugiej jednakże perspektywy otwarto możliwość rozwijania bombardowania lotniczego jako legalnej metody ataku.

Pozornie, materia działań powietrznych wydawała się być uregulowana poprzez jednoznaczną normę o charakterze traktatowym. Tymczasem niemal po zakończeniu prac konferencji eksperci prawa wojennego, a także rodzącej się dyscypliny prawa lotniczego wskazywali na elementarne trudności związane z interpretacją art. 25 regulaminu haskiego z 1907 roku. Ujawniło się to podczas toczącej się dyskusji na temat statusu Londynu w przededniu I wojny światowej. Nie było jasne bowiem, czy miasto za linią frontu może mieć charakter „niebronionego”, a także wskazywano, że ewentualne rozmieszczenie środków obrony przeciwlotniczej (w tym także lotnictwa myśliwskiego) może doprowadzić do zmiany statusu miasta (gdyż obszar staję się broniony przed atakiem powietrznym). Wątpliwości te zostały potwierdzone praktyką I wojny światowej i działaniami lotnictwa, w tym także pierwszymi bombardowaniami o charakterze terrorystycznym. W tym okresie doktryna francuska prawa międzynarodowego lansowała teorię tzw. celu wojskowego jako legalnego przedmiotu działań powietrznych, niemającego związku z faktycznym statusem lokalizacji jako bronionej. Idea „celu wojskowego” była już rozważana w 1907 roku w Hadze i miała swój refleks w zasadach rządzących wojną morską, gdzie delegaci dostrzegli, że z powodu braku możliwość zajęcia obszaru przez okręty wojenne, winny one mieć uprawnienie do atakowania i niszczenia pewnego typu obiektów, uznawanych jako mających wkład do działalności wojskowej wroga, w tym także w ramach obszarów niebronionych (IX Konwencja haska z 1907 roku).

Z niewiadomych przyczyn, co post factum wydaje się być poważnym błędem legislacyjnym, nie dokonano powyższej analizy w odniesieniu do lotnictwa. W rezultacie, umieszczenie reżimu bombardowań lotniczych w ramach systemu prawa wojny lądowej miało fatalne konsekwencje. Oprócz bowiem oczywistego chaosu interpretacyjnego, braku praktyczności przepisu, uznanie danego obszaru za broniony oznaczało, że celem ostrzału może być całość obszaru zabudowanego, a nie tylko obszary bezpośrednio bronione. W efekcie powyższa radykalna, ale mająca uzasadnienie wykładnia art. 25 regulaminu haskiego nadawała walczącym w pewnych sytuacjach niemal nieograniczone prawo destrukcji obszarów (limitowane jedynie zapisami dotyczy obiektów szczególnej kategorii: kościołów, szpitali) miejskich. Co gorsza, zastosowanie przepisów obowiązujących w wojnie lądowej do działań powietrznych, potwierdziły orzeczenia trybunałów arbitrażowych powstałych na mocy traktatu wersalskiego przyznające odszkodowania obywatelom państw alianckich za szkody poniesione wskutek działań wojsk Państw Centralnych.

Eksperci prawa międzynarodowego szybko dostrzegli powyższą lukę, postulując na łamach organizacji naukowych jak Stowarzyszenie Prawa Międzynarodowego czy też Instytutu Prawa Międzynarodowego, konieczność regulacji zjawiska „nieograniczonej wojny powietrznej”. Bombardowania niemieckich bombowców typu Zeppelin oraz Gotha uznawano za groźną przepowiednię przyszłości. Teoretycy lotnictwa, tacy jak Giulio Douhet, wskazywali, że w przyszłym konflikcie zbrojnym masowe uderzenia lotnictwa bombowego wymierzone w obszary miejskie pozwolą na osiągnięcie sukcesu, uzasadniając to upadkiem zasady rozróżniania w warunkach totalnych. Pomimo powyższych wizji, społeczność międzynarodowa entuzjastycznie odnosiła się do awiacji jako zjawiska technicznego, zachwycając się jej  możliwościami technicznymi. Pokłosie powyższego stosunku można odnaleźć chociażby w historii międzywojennej RP, gdzie wyczyny kpt. Skarżyńskiego (przelot samolotem RWD-5 przez Atlantyk) czy zwycięstwa Żwirki i Wigury były traktowane jako osiągnięcia najwyższego światowego gatunku i prestiżu. Naturalną konsekwencją powyższego była niechęć uczestników światowego dyskursu do narzucania jakichkolwiek ograniczeń na rozwój lotnictwa w sferze cywilnej, a także wojskowej.

Z tego też tytułu podczas Waszyngtońskiej Konferencji Rozbrojeniowej w latach 1922-1923 regulacja wojny powietrznej stała się kwestią drugorzędną wobec problemu rozbrojenia morskiego. W efekcie, prace nad traktatem w tej mierze zostały przekazane tzw. komisji jurystów, która opracowała kodeks wojny powietrznej o charakterze kompleksowym zwany Haskimi Regułami Wojny Powietrznej z 1923. Dokument miał wymiar przełomowy, wprowadzając definicję wojskowego statku powietrznego, regulując status załogi, a także zrywając z wadliwymi kryteriami bombardowań lądowych, wprowadzając także elementy reguły proporcjonalności. Wiele z zaproponowanych rozwiązań zostało powtórzonych w I Protokole dodatkowym z 1977 roku.

Pomimo wielkiej wartości dokumentu z 1923 roku, dostrzeżonej przez doktrynę prawa międzynarodowego, nie stał się on prawem obowiązującym w formie traktatowej. Żadne z państw uczestniczących w pracach komisji nie zdecydowało się na jego ratyfikację. Kolejna konferencja rozbrojeniowa w latach 1932-1934 w Genewie próbowała doprowadzić do całkowitego zdelegalizowania zjawiska wojny powietrznej. Zakończyło się to zupełnym fiaskiem. Do 1939 roku nie podjęto już żadnej poważnej próby regulacji zjawiska wojny powietrznej w formie traktatu prawa międzynarodowego.

Co jednak znacznie komplikuje dyskusje w tej mierze jest okoliczność związana z postawą dowództw sił powietrznych głównych mocarstw. Wielka Brytania, Francja oraz Włochy zdecydowały się przyjąć główne założenia dokumentu z 1923 roku jako podstawę wytycznych dotyczących działań powietrznych, uznając je za wiążące. Paradoksalnie, działania tego typu miały miejsce także względem pozostałych państw Osi – np. w 1938 roku Japonia oświadczyła, że działania lotnictwa japońskiego w Chinach odbywają się zgodnie z regułami z 1923 roku. Tuż przed II wojną światową lotnictwo: francuskie, brytyjskie, a także polskie przyjęły sztywne wytyczne bombardowania lotniczego, zakładającego zakaz bombardowania ludności cywilnej, wskazującego listę dopuszczalnych celów natury wojskowej, nakazującego załogom lotniczym staranność w wykonywaniu ataków czy wręcz odstąpienie od nalotów w warunkach zagrażających dobrom cywilnym. Paradoksalnie, rozkazem z dnia 22 lipca 1939 roku, niemiecka Luftwaffe otrzymała podobne rozkazy! Ocena, czy w istocie Haskie Reguły Wojny Powietrznej uzyskały status zwyczajowego prawa międzynarodowego (czyli wiążących państwa norm prawnych), poprzez dokonanie bezpośredniej implementacji jest skomplikowana także treścią rezolucji Zgromadzenia Ligi Narodów z 1938 roku wyraźnie potępiającej umyślne atakowanie ludności cywilnej i wskazujące obiekty wojskowe jako jedyny legalny cel nalotu. Liczne dowody praktyki (usus) wśród państw posiadających najbardziej rozbudowane komponenty powietrzne (especially affected), a także przekonanie społeczności międzynarodowej o zgodności z prawem  postulatów komisji jurystów z 1923 roku sygnalizuje możliwość uzyskania pozytywnej odpowiedzi na status reguł wojny powietrznej z Hagi jako zwyczajowego prawa międzynarodowego obowiązującego w chwili wybuchu wojny.

Z drugiej jednak strony, nie można zatracić z pola widzenia faktu braku ratyfikacji dokumentu sporządzonego w ramach obrad waszyngtońskiej konferencji rozbrojeniowej, a także politycznego bądź relatywnego charakteru wielu deklaracji czy oświadczeń (takich jak np. wymiana not dyplomatycznych w odpowiedzi na apel prezydenta Roosevelta z dnia 1 września 1939 roku). Instrukcje sił powietrznych zawierały liczne klauzule wyłączające stosowanie przepisów na wypadek naruszeń strony przeciwnej. Ponadto, rzeczywiste stosowanie dokumentu z 1923 roku nie istniało także w ramach kampanii powietrznych odbywających się w okresie międzywojennym, bowiem w trakcie wojny w Etiopii, Chinach czy konfliktu hiszpańskiego dochodziło do poważnych naruszeń zasady rozróżniania (ze słynną Guerniką na czele).

Stąd też 1 września 1939 roku siatka prawa międzynarodowego obejmująca zagadnienie wojny powietrznej w istocie była materią tak miękką, że dopuszczalne i uprawnione było przyjęcie zarówno restrykcyjnej teorii obiektu wojskowego, jak i afirmacji nieograniczonej wojny powietrznej wobec obszarów niebronionych. Na drugie wpływało chociażby traktowanie całego terytorium wroga jako chronionego przed atakiem lotniczym poprzez działanie artylerii przeciwlotniczej czy też lotnictwa myśliwskiego. Atak na Wieluń, który w chwili bombardowania nie był miastem bronionym (przed atakiem wojsk lądowych), ani w którym nie znajdowały się żadne obiekty wojskowe uzasadniające zniszczenie miasta w 70% wydaje się być jedynym być może w kontekście wojny powietrznej w okresie II wojny światowej przykładem naruszenia dyspozycji art. 25 regulaminu haskiego z 1907 roku. Argumentem przeciwnym (kuriozalnym, ale uprawnionym) jest fakt znajdowania się miasta pod osłoną III/6 Dywizjonu Myśliwskiego Lotnictwa Armii Łódź oraz obecność stanowisk przeciwlotniczych wokół miasta należących do jednostek 28 Dywizji Piechoty. W literaturze pojawiały się teorie wskazujące, że nalot miał charakter omyłkowego, mającego za cel jednostki Wołyńskiej Brygady Kawalerii stacjonujące w mieście (wadliwe rozpoznane przez niemiecki wywiad). Powyższe wywody nie wydają się być przekonujące, zwłaszcza w świetle wielokrotnych ataków na miasto pomimo komunikatów niemieckich lotników meldujących „o braku widocznych oddziałów wroga”. Strona niemiecka nie podjęła też jakichkolwiek środków ostrożności w związku z nalotem, rezygnując także z rozpoznania obszaru ataku. Modus operandi działania niemieckiego lotnictwa było zbliżone do postępowania Legionu Condor podczas wojny domowej w Hiszpanii, także poprzez osobę Wolframa von Richthofena (spokrewnionego ze słynnym Manfredem, „Czerwonym Baronem”), który w istocie z zimną krwią „testował” skuteczność maszyny transportowej Ju-52 w roli bombowca oraz efektywność bomb zapalających. Niemieccy dziennikarze śledczy po II wojnie światowej przedstawili teorię świadczącą o uznaniu za Wielunia za „żywy poligon doświadczalny” tym razem nowego środka walki jakim był bombowiec nurkujący Ju-87 Sztukas.

Nawet jeżeli przyjąć, że przynajmniej do 1942 roku Alianci utrzymywali, że celem ataku lotniczego może być tylko obiekt wojskowy, wzbraniając się przed podjęciem działań na szerszą skalę, to jakiekolwiek obostrzenia prawne w tym względzie upadły wraz z postępem II wojny światowej. Od 1942 roku, wraz z przyjęciem tzw. Area Bombing Directive, brytyjski RAF oraz amerykańskie USSAF na Dalekim Wschodzie rozpoczęły kampanie nalotów saturacyjnych na niemieckie oraz japońskie miasta. Teoria obiektu wojskowego upadła równoległe w tej mierze z zasadą rozróżniania, doprowadzając do destrukcji podstawowej zasady prawa konfliktów zbrojnych. W efekcie po II wojnie światowej doktryna anglosaska niechętnie podejmowała się oceny prawnej wydarzeń okresu 1939-1945, uznając go za czas „legalnego bezprawia”, powołując się na doktrynę „rozszerzonych represaliów”. Stan chaosu utrwalił też Trybunał norymberski. Żadnemu z dowódców Luftwaffe sądzonemu przed MTW nie postawiono zarzutu złamania prawa międzynarodowego w związku z działaniami powietrznymi.  Bombardowania powietrzne właściwie do 1977 roku były zjawiskiem prawnym całkowicie nieunormowanym w drodze traktatu prawa międzynarodowego.

 

Mateusz Piątkowski – adwokat (Okręgowa Rada Adwokacka w Łodzi), doktorant w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Stypendysta Chicago–Kent College of Law. Specjalista prawa konfliktów zbrojnych.

Redakcja

Serwis Obserwator Międzynarodowy, jest niezależnym tytułem prezentującym wydarzenia i przemiany zachodzące we współczesnym świecie.

No Comments Yet

Comments are closed